<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Historie konkursowe - Mecenaska od rodziny</title>
	<atom:link href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/category/historie-konkursowe/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/category/historie-konkursowe/</link>
	<description>Małgorzata Sokołowska</description>
	<lastBuildDate>Fri, 27 Nov 2020 14:51:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2022/05/cropped-ms_logo_znak_kolor_2-32x32.png</url>
	<title>Historie konkursowe - Mecenaska od rodziny</title>
	<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/category/historie-konkursowe/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Moja droga do odnalezienia siebie i szczęścia dla moich dzieci</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/moja-droga-do-odnalezienia-siebie-i-szczescia-dla-moich-dzieci-historia/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/moja-droga-do-odnalezienia-siebie-i-szczescia-dla-moich-dzieci-historia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 11:00:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=744</guid>

					<description><![CDATA[<p>W tym miesiącu mija rok od mojego "przebudzenia"... Często zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd lub jak mogłam być tak ślepa. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie miałam innej drogi.  Jestem drugim dzieckiem nauczycielki i człowieka lasu. Co działo się w domu - zostawało w domu. Mała miejscowość, każdy znał wszystkich. Starsza siostra uwielbiana przez wszystkich,  [...]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/moja-droga-do-odnalezienia-siebie-i-szczescia-dla-moich-dzieci-historia/">Moja droga do odnalezienia siebie i szczęścia dla moich dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-1 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-0 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-1"><p><b>W tym miesiącu mija rok od mojego &#8222;przebudzenia&#8221;&#8230;</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Często zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd lub jak mogłam być tak ślepa. </span><b>Im dłużej o tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie miałam innej drogi. </b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jestem drugim dzieckiem nauczycielki i człowieka lasu. Co działo się w domu &#8211; zostawało w domu. Mała miejscowość, każdy znał wszystkich. Starsza siostra uwielbiana przez wszystkich, bo piękna, bo przebojowa, bo towarzyska i </span><b>ja &#8211; cicha dziewczyna, z dużym nosem po prababce</b><span style="font-weight: 400;">, </span><b>z problemami zdrowotnymi</b><span style="font-weight: 400;"> (nerwica zdiagnozowana po latach), </span><b>bez pewności siebie, marząca cicho, by ktoś ja w końcu zauważył i polubił.</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tata pił, mama krzyczała i my małe dziewczyny broniące raz ojca, a raz matki. </span><b>O rozwodzie rodziców słyszałyśmy każdego dnia przez lata, ale nigdy do niego nie doszło</b><span style="font-weight: 400;">. Dopiero niedawno mama przyznała, że zrobiła to dla naszego dobra, abyśmy miały normalny dom, a w nim obojga rodziców. A ja tak bardzo pragnęłam, by to się skończyło. I o dziwo, chciałam mieszkać z tatą. Tak, z alkoholikiem. Bo nie krzyczał na mnie, bo nie bił, bo mówił, że widzi, jak mama nas krzywdzi, ale nie wie, jak nam pomóc, bo okazywał uczucia&#8230; </span></p>
<p><b>Dziś wiem, że mama miała depresję</b><span style="font-weight: 400;"> i nie miała nikogo, komu mogła zaufać. Zrozumiałam to jednak i przebaczyłam dopiero po 3 latach ciężkiej pracy z psychologiem, po zdiagnozowanej u mnie depresji i po leczeniu farmakologicznym, które trwa po dziś dzień.</span></p>
<p><b>W tych wszystkich dniach naszego życia przeplatał się kościół</b><span style="font-weight: 400;">. Miejsce, w którym dziecko, takie jak ja, czuło się bezpiecznie, bo było cicho. Ta cisza tak bardzo była mi potrzebna, że </span><b>po maturze wstąpiłam do zakonu.</b><span style="font-weight: 400;"> Odzyskałam radość, miałam poczucie bezpieczeństwa, ale również pokutę i czas modlitwy. Pragnąc tak bardzo poczucia, że jestem u siebie i że jestem zauważana, zaczęłam jednak czuć się coraz bardziej samotna. Wróciłam do domu. Moja rodzina bardzo za mną tęskniła, ale nie mogłam z nimi zostać. Rozpoczęłam studia, wyjechałam.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I wtedy spotkałam starego znajomego, zaczęliśmy się spotykać. </span><b>Czy był miłością mojego życia? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo nie wiedziałam, czym jest MIŁOŚĆ</b><span style="font-weight: 400;"> i jak powinna wyglądać. Dbał o mnie, martwił się o mnie, bronił mnie przed wszystkimi. A ja poczułam się bezpieczna. Dopiero później zrozumiałam, że jego zachowanie było rzeczywiście kontrolowaniem, oznaką zazdrości i zaborczości, odizolowaniem od przyjaciół i rodziny. Ale w tamtym czasie inaczej na wszystko patrzyłam…</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wtedy myślałam, że spełniły się moje marzenia &#8211; wyprowadzka z domu, ślub, dzieci. Mogłam stworzyć dom, o jakim marzyłam. Radosny, przepełniony miłością i wzajemnym szacunkiem, z rozmowami o codziennych sprawach, z muzyka i śmiechem dzieci w tle. </span></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-1 hover-type-none"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="768" height="1024" alt="prawo rodzinne" title="mrs_happy" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy-768x1024.jpg" class="img-responsive wp-image-745" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy-200x267.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy-400x533.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy-600x800.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy-800x1067.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/mrs_happy.jpg 1200w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-2"><p><b>Dziś mogę powiedzieć, że</b> <b>nie da się stworzyć szczęśliwego domu bez miłości</b><span style="font-weight: 400;">, z nieodpowiednią osobą. </span></p>
<p><b>Odeszłam z pracy, poświęciłam się dzieciom.</b><span style="font-weight: 400;"> A dziś słyszę, że wszystko, co mamy, to zasługa mojego męża. Czas zamienić się rolami, bo teraz jego kolej na odpoczynek, on się zaopiekuje domem, a ja mam zarobić na utrzymanie.</span></p>
<p><b>Zapisałam się więc na nowe kursy, zmieniłam zawód</b><span style="font-weight: 400;"> (do starego nie miałam szansy wrócić), by zacząć od nowa, by zarabiać te pieniądze na nasze utrzymanie. Dzieci poszły do szkoły i nie potrzebują już tyle mojej uwagi, więc myślałam, że będzie już tylko lepiej. Nic bardziej mylnego. Nic się nie zmieniło. Nie na lepsze. Nagle spadło na mnie dużo więcej obowiązków. Żaden podział nie był możliwy, bo przecież nie zarabiam aż tyle, co On. Miałam więc na głowie już nie tylko dzieci, dom i psa do opieki, ale też swoje szkolenia i pracę. A On dalej nie robił nic (poza ciężkim zarabianiem pieniędzy, rzecz jasna).</span></p>
<p><b>Szkoła i praca były jednak dla mnie „oknem na świat”.</b><span style="font-weight: 400;"> Zaczęłam spotykać nowych ludzi, rozmawiać z klientami i nagle </span><b>okazało się, że przez te wszystkie lata uciekałam.</b></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-3"><p><span style="font-weight: 400;">Uciekałam przed swoją przeszłością. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I w tej ucieczce zgubiłam siebie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zgubiłam marzenia. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zapomniałam albo nie ustaliłam w ogóle tego, co jest dla mnie ważne. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Pozwoliłam mężowi kontrolować swoje życie, a potem życie dzieci. </span></p>
<p><b>W domu miało być cicho</b><span style="font-weight: 400;">, maluchy miały nie przeszkadzać, a kiedy śpiewały lub głośno się bawiły, to był to objaw braku szacunku dla taty. Mąż kupił komputery dla każdego dziecka i stwierdził, że teraz możemy spędzać rodzinnie czas. Tak… Każdy przed swoim ekranem. A wspólne spacery? Wakacje? Gra w piłkę z synem? Rozmowy? Może jutro&#8230;</span></p>
<p><b>Powtarzałam sobie jednak, że</b> <b>nie mam przecież złego męża</b><span style="font-weight: 400;">:</span></p>
<ul>
<li style="font-weight: 400;"><span style="font-weight: 400;">Przecież mąż nie pije każdego dnia &#8211; tylko w weekend musi odstresować się po tygodniu pracy. </span></li>
<li style="font-weight: 400;"><span style="font-weight: 400;">Zarabia – choć ja nie mam dostępu do jego pieniędzy, bo to on wydaje na to, co uzna za stosowane, no ale w końcu ja nie zarabiam, tylko „siedzę w domu”, więc … siedzę cicho. </span></li>
<li style="font-weight: 400;"><span style="font-weight: 400;">Nigdy nie podniósł na mnie ręki &#8211; czasem tylko krzyknął i przy tym uderzył w drzwi lub w ścianę. W domu jest nerwowa atmosfera, wszyscy muszą chodzić na paluszkach, żeby nie zdenerwować taty, ale przecież pracuje fizycznie, jest zmęczony, należy mu się spokój.</span></li>
<li style="font-weight: 400;"><span style="font-weight: 400;">Pracuje, więc nie ma czasu nawet w weekend zająć się dziećmi. W końcu weekend jest od leniuchowania. Czemu się czepiam, skoro możemy „wspólnie” pograć w gry komputerowe (każdy w inną, ale za to w jednym pokoju).</span></li>
</ul>
<p><b>Otworzyłam oczy i zobaczyłam w końcu siebie.</b><span style="font-weight: 400;"> Może za późno, ale wcześniej nie byłam świadoma. Nie byłam świadoma tego, kim byłam i kim się stałam, jak rzeczywiście wygląda nasze wspólne życie. Moje pragnienia, potrzeby nie były wcześniej nazywane, bo nie były ważne i oczywiście: „co się działo w domu &#8211; zostawało w domu”. </span></p>
<p><b>Otworzyłam oczy i zobaczyłam w końcu Jego</b><span style="font-weight: 400;">. Kiedy kolejny raz (13 lat po ślubie) powiedział na głos i ze złością, że rodzinne święta są dla niego najgorszym okresem w roku, a moja rodzina to obcy dla niego ludzie. Nie ważne, że dla naszych dzieci to bardzo szczególny czas, bo nie mieszkamy blisko i rzadko się widujemy.</span></p>
<p><b>Otworzyłam oczy i zamiast męża zobaczyłam nastolatka</b><span style="font-weight: 400;">, </span><b>który nie chce dorosnąć</b><span style="font-weight: 400;"> i nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za wychowanie dzieci. Zobaczyłam, jak ważna dla niego jest gra z przyjacielem, która kończy się nad ranem każdego dnia, a nie ma czasu na rozmowę z dzieckiem. Przez całe nasze małżeństwo, komputer ważniejszy był od żony. Teraz komputer ważniejszy jest od dzieci.</span></p>
<p><b>Otworzyłam oczy i zobaczyłam naszego syna</b><span style="font-weight: 400;">. Zobaczyłam, jak jego wielkie marzenia o byciu wybitnym sportowcem/aktorem/muzykiem zamieniły się na marzenie stania się najlepszym graczem komputerowym (w końcu robi to, co tata). Przyjaciele? Przecież są po drugiej stronie komputera. Nie mogę pozwolić, by mój syn był taki sam, jak ojciec. Nie mogę pozwolić, by moje dziecko zamknęło się w pokoju i non stop grało, kiedy dookoła jest tyle innych możliwości. </span></p>
<p><b>Otworzyłam oczy i zobaczyłam naszą córkę,</b><span style="font-weight: 400;"> która przepełniona jest złością i żalem do całego świata. Dziewczynkę, która boi się taty i nie chce z nim rozmawiać, a jednocześnie pragnie życzliwości i przytulenia, tęskni za tym, co nieznane, aby poczuć się bezpiecznie w ramionach ojca. Ale ona ma już 8 lat i według taty jest za duża na czułości&#8230;</span></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-4"><p><b>Jeszcze nie jest za późno. Otworzyłam oczy i przygotowuję się do zmian, które nas czekają. </b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Głęboko wierzę, że gdy odejdę, mąż zatęskni za dziećmi. Stanie się lepszym ojcem, znajdzie dla nich czas.  Liczę na to, że gdy będzie miał je raz na jakiś czas, będzie w końcu chciał wykazać się, jako ojciec. Jeśli nie, moje dzieci będą, chociaż miały szczęśliwą, wolną i zaangażowaną mamę, która nie będzie już musiała siedzieć cicho. </span><b>Moje dzieci będą szczęśliwe, kiedy i ja będę.</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Na to, że mąż zrozumie moją decyzję, nie liczę. W końcu w jego mniemaniu jest przecież takim dobrym mężem. To on przecież zarabia. To ja jestem ta zła, psychiczna (depresja), a leki pozbawiają mnie emocji. To ja odchodzę, rozbijam rodzinę, krzywdzę dzieci. To ja muszę się zmienić. Tyle że już to zrobiłam. Bezpowrotnie. Nie w tym kierunku, w którym On by sobie tego życzył. </span><b>Wszak „wolał mnie, gdy miałam depresję” – usłyszałam niedawno.</b><span style="font-weight: 400;"> </span></p>
<p><b>Najtrudniej było powiedzieć rodzicom.</b><span style="font-weight: 400;"> Bałam się, co powiedzą, bo z trójki dzieci tylko ja mam ślub kościelny, dzieci i życie „jak Pan Bóg przykazał”. Bojąc się krzyku mamy, wysłałam jej sms-a, by oswoiła się z tą informacją i uspokoiła emocje przed rozmową. Ku mojemu zaskoczeniu dostałam tyle wsparcia od rodziców i ciepłych słów, o jakich marzyłam przez całe życie. W końcu poczułam się dostrzeżona, zaopiekowana. Mama przyznała się do błędów, jakie popełniła. Przeprosiła. </span></p>
<p><b>Proces jest długi, ale w sercu czuję siłę i wiem, że warto.</b><span style="font-weight: 400;"> Czasem mam momenty zwątpienia, bo nie wiem, jak sobie poradzę finansowo. Mimo to, wolę posiadać mniej i żyć skromniej, by moc przy tym oglądać radość w oczach dzieci, nie czuć strachu i poniżania każdego dnia. Mam nadzieję, że pozostaniemy w poprawnych stosunkach ze względu na istoty, które stworzyliśmy. Ale bardziej pragnę, by moje dzieci znów zaczęły śpiewać i tańczyć na środku pokoju, nie obawiając się, że zostaną skrytykowane za ich radość, za bycie sobą&#8230;</span></p>
</div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/moja-droga-do-odnalezienia-siebie-i-szczescia-dla-moich-dzieci-historia/">Moja droga do odnalezienia siebie i szczęścia dla moich dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/moja-droga-do-odnalezienia-siebie-i-szczescia-dla-moich-dzieci-historia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przemoc, której nie widać &#8230;</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/przemoc-ktorej-nie-widac/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/przemoc-ktorej-nie-widac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 10:48:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=737</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na początku była miłość, strzał jak z filmów, prosto w serce.  Masa różnic, masa potencjalnych problemów, bo byliśmy „po przejściach” z dziećmi, głęboko wierzący, że nam się uda, bo przecież to był facet, na którego czekałam wiele lat. Szukanie domu, przeprowadzka na wieś, psy, koty, konie, w planach wspólne dziecko. Wchodziłam w to ufnie  [...]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/przemoc-ktorej-nie-widac/">Przemoc, której nie widać &#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-2 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-1 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-5"><p><b>Na początku była miłość, strzał jak z filmów, prosto w serce.  </b><span style="font-weight: 400;">Masa różnic, masa potencjalnych problemów, bo byliśmy „po przejściach” z dziećmi, głęboko wierzący, że nam się uda, bo przecież to był facet, na którego czekałam wiele lat. Szukanie domu, przeprowadzka na wieś, psy, koty, konie, w planach wspólne dziecko. Wchodziłam w to ufnie i bezboleśnie, bo też nie zwracałam wtedy uwagi na drobiazgi, które w przyszłości miały urosnąć do rozmiarów bomby atomowej, z jej wszystkimi skutkami po wybuchu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wchodziłam w ten związek przekonana, że facet, którego wybrałam, jest nie tylko zabawny i inteligentny, ale i czuły, opiekuńczy, troskliwy, wrażliwy. Zaszłam jednak w ciążę, którą straciłam w 12 tygodniu, wpadłam w depresję, a jak wiemy, </span><b>depresja nie jest ładna ani przyjemna,</b><span style="font-weight: 400;"> więc usłyszałam, że </span><i><span style="font-weight: 400;">„to już za długo trwa, a przecież i tak nie chciałam tego dziecka</span></i><span style="font-weight: 400;">”.  </span><b>Usprawiedliwiłam go po raz pierwszy</b><span style="font-weight: 400;">: </span><i><span style="font-weight: 400;">„zapewne tak odreagowuje”, „trzeba zapomnieć te słowa”, „to nie był zupełnie on”.</span></i></p>
<p><b>A potem…</b><span style="font-weight: 400;"> kolejne sytuacje, które powinny być dla mnie niepokojącym sygnałem, ale… </span><b>kochałam, chciałam być kochana, a on jeszcze wtedy przepraszał, jeszcze potrafił być cudowny </b><span style="font-weight: 400;">pomiędzy zachowaniami, które powinny kazać mi uciekać. Jednak zaszłam w kolejną ciążę, wzięłam ślub, którego nie odważyłam się odwołać, bo mimo wszystko pragnęłam naszej wymarzonej codzienności  w tym wymarzonym domu, z wytęsknionym idealnym wspólnym dzieckiem. </span></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-2 hover-type-none"><img decoding="async" width="750" height="563" title="IMG_4075.JPG" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/IMG_4075.JPG.jpg" alt class="img-responsive wp-image-742" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4075.JPG-200x150.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4075.JPG-400x300.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4075.JPG-600x450.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4075.JPG.jpg 750w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 750px" /></span></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-6"><p><b>Szybko jednak marzenia przerodziły się  w samotność, potworną samotność</b><span style="font-weight: 400;">, bo … jego ciągle nie było. Coraz ważniejsza była jego praca, jego sporty, jego hobby, musiał ciągle pomagać mamie, bratu, sąsiadom. A ja sama w wielkim domu, psami, dorastającym synem, niemowlakiem, podupadająca na zdrowiu, odcięta od przyjaciół, swojego życia, bez pracy, stopniowo bez pieniędzy. A gdy przyjeżdżał, było jeszcze gorzej.  Kłótnie o drobiazgi, rozsypany cukier, zbitą szklankę, niezgaszone światło w  piwnicy, niedopilnowane psy, które w wielkim ogrodzie wykopały nowe drzewko. Przyjmowałam na klatę te winy, przecież byłam w domu i mogłam dopilnować, zrobić więcej, lepiej, wtedy on nie musiałby się tak denerwować.</span></p>
<p><b>I  stałam się mistrzynią usprawiedliwiania:</b><span style="font-weight: 400;"> jest zmęczony, w pracy stres, w domu nie zawsze tak jak  tego oczekiwał, mój syn go zdenerwował, jego dzieci z pierwszego małżeństwa nie chciały go widywać, miał dramatyczne przejścia w poprzednim związku. A on tak sprytnie przekręcał słowa, zmieniał wersje i zdarzenia w czasie kłótni, więc myślałam, że może to ja czegoś nie zrozumiałam. To ja czułam się winna z powodu jego wybuchów złości i niezadowolenia.  Usprawiedliwiałam coraz więcej: krzyki, wyzwiska, robienie ze mnie wariatki, deprecjonowanie na każdym kroku, oskarżania o kradzież (np. kradłam ze swoim synem jego jedzenie z lodówki), o kłamstwa, o zdrady, zabieranie za karę prezentów, biżuterii. I ostatnie wakacje, na które pojechaliśmy już osobno, bo w gronie jego znajomych i rodziny stawał się nie do zniesienia. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W czasie kiedy przysyłał mi maile o próbach powrotu do tego co było, co ja muszę zrobić, żeby jemu się żyło lepiej i żeby nie musiał się przeze mnie denerwować, w tym samym czasie pozamykał większość pomieszczeń w domu na klucz albo pozakładał kłódki, tak, żebym nie mogłam korzystać ze zwykłych urządzeń domowych, pochował moje dokumenty, zabrał auto, którym woziłam dzieci, skasował tożsamość w telefonie, w końcu – kiedy już odważyłam się wnieść pozew &#8211; wyrzucił z domu, pisząc mi maila po dwóch godzinach od mojego zwykłego wyjścia, że wymienił zamki, pozakładał kamery i jestem w jego domu presona non grata.…</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Moje życie w tamtym czasie było, jak to dziś pamiętam, kumulacją strachu, panicznej obawy, że nie mam wyjścia, bo przecież ja bez niego nie dam rady, ja, taki debil, pasożyt i nieudacznik, który nic nie umie… Nie wiem do dziś, jak to się dzieje, ze po pewnym czasie człowiek zaczyna wierzyć w to, co codziennie słyszy. </span></p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-7"><p><b>Nie chcę tego pamiętać i powrotu do tego piekła, stworzone przez kochanego kiedyś człowieka.</b><span style="font-weight: 400;"> Jednak pamiętam. Pamiętam ten wielki strach o dzieci. Pierwszy telefon na policję w czasie awantury i odłożona słuchawka, kiedy policjant zadał pytanie czy w domu są dzieci. Bałam się. Wszak straszył, że zrobi wszystko, żeby odebrać mim córkę. Syn nie był jego, ale pewnie dlatego na więcej sobie pozwalał, a ja nie umiałam obronić swojego nastoletniego syna przed atakami mojego męża.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Coraz częściej pojawiały się jednak myśli, że to, jak ja jestem traktowana, w jakim permanentnym stresie żyjemy, może odbić się na ich całym życiu, na ich psychice, zdrowiu, tendencji do powielania tego schematu w dorosłym życiu. </span><b>Ostatecznie to ten strach o bezpieczeństwo i przyszłość  dzieci spowodował, że podjęłam decyzję, aby wyjść z tego bagna.</b><span style="font-weight: 400;"> </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I właściwie, okazało się, że kiedy już parę bliskich mi osób wiedziało, co się dzieje, </span><b>powoli zaczęłam dostrzegać „światło w tunelu”.  </b><span style="font-weight: 400;">Koleżanka poleciła mnie w pracy, którą dostałam, chociaż naprawdę nie wiem jakim cudem, wszak byłam wrakiem człowieka i to było widać. Potem kolejna osoba poleciła prawniczkę, która z pełnym zrozumieniem i nawet czułością podeszła do mnie i pierwsza nazwała to co mnie spotkało przemocą. Nie do końca w to wierzyłam, przecież w zasadzie sama byłam winna. Przyjaciółka dała numer do TKOPD i wymogła na mnie telefon do nich. Ktoś inny pomógł poszukać mieszkania. </span></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-3 hover-type-none"><img decoding="async" width="750" height="1000" title="IMG_4076.JPG" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/IMG_4076.JPG.jpg" alt class="img-responsive wp-image-741" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4076.JPG-200x267.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4076.JPG-400x533.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4076.JPG-600x800.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4076.JPG.jpg 750w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 750px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-8"><p><b>Dziś mam wrażenie, że gdyby nie garstka ludzi nie byłabym tu, gdzie dziś jestem.</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W TKOPD po rozmowie skierowano mnie </span><b>na grupę wsparcia dla kobiet doświadczających przemocy</b><span style="font-weight: 400;"> i kiedy usłyszałam inne kobiety, śmiało mogłam powiedzieć słowo przemoc, bo każda historia, którą usłyszałam była i moją historią.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Po terapii psychologicznej, pomocy ze strony mojej przewspaniałej, zaangażowanej  i wspierającej  prawnik, która mi nie odpuściła i pomogła nawet wtedy, kiedy to daleko wykraczało poza jej obowiązki, dzięki przyjaciółce, która zawsze  była po mojej stronie i stawiała mnie do pionu i dzięki leczeniu depresji śmiało mogę powiedzieć, że jestem tu, gdzie chcę. Mam oczywiście masę problemów, ale jakże innych… </span></p>
<p><b>Wiem, że dam radę, bo jestem wolna i silna.</b><span style="font-weight: 400;"> Silna w sobie i silna, bo uzbrojona w ludzi stojących za mną. Mam świetne dzieciaki, zmieniłam pracę na taką, jaką chciałam, mam plany z nią związane na przyszłość, bujam w chmurach, czytam książki, śmieję się, wzruszam, smucę, płaczę, wściekam i złoszczę kiedy ktoś przekracza moje granice, bo to wszystko mogę, umiem i chcę całej tej niepewnej przyszłości. Jestem spokojna, bezpieczna i mam nadzieję, potrzebna i pomocna dla osób, od których  kiedyś to ja otrzymałam tak wielkie wsparcie.</span></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-4 hover-type-none"><img decoding="async" width="576" height="1024" alt="prawo rodzinne" title="IMG_4074.JPG" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/IMG_4074.JPG-576x1024.jpg" class="img-responsive wp-image-739" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4074.JPG-200x356.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4074.JPG-400x711.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4074.JPG-600x1067.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_4074.JPG.jpg 750w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 576px" /></span></div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/przemoc-ktorej-nie-widac/">Przemoc, której nie widać &#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/przemoc-ktorej-nie-widac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rób co chcesz, nie rób czego nie chcesz, nie męcz siebie, lecz tylko kochaj!</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/rob-co-chcesz/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/rob-co-chcesz/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 10:27:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=722</guid>

					<description><![CDATA[<p>No, dobrze Pani Marto, fajnie Pani sobie poradziła z tym pytaniem…hmm….hmm.. to może jeszcze inaczej… Jak widzi siebie Pani za 10 lat?</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/rob-co-chcesz/">Rób co chcesz, nie rób czego nie chcesz, nie męcz siebie, lecz tylko kochaj!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-3 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-2 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-9"><p><b>-No, dobrze Pani Marto, fajnie Pani sobie poradziła z tym pytaniem…hmm….hmm.. to może jeszcze inaczej… Jak widzi siebie Pani za 10 lat?</b><b></b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">O co mu chodzi, chyba nie rozumie, że za 10 lat będę się bawiła ze swoimi dziećmi na placu zabaw, całkowicie nie pamiętając o tym straconym dniu….</span></p>
<p><b>&#8211; Może chciałaby Pani zostać menadżerem, dmuchać mi w plecy.</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Myślę: punkt A – czy padło pytanie, punkt B – czy tego tak naprawdę chcę?!! Dmuchać mu w plecy?!!</span></p>
<p><b>&#8211; Pani Marto, powtarzam pytanie, jak widzi siebie Pani za 10 lat?</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">&#8211; Chciałabym być pewna, &#8230; że się czuję bezpiecznie, &#8230; że  czuję grunt&#8230;</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Porażka! Takiego rozczarowania w oczach człowieka jeszcze nie widziałam. On tak pragnął usłyszeć prawdę, że mi się marzy  do końca życia tu pracować.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wcale się nie zdziwiłam, że po kilku dniach otrzymałam maila “życzymy przyjemnego dalszego ciągu poszukiwania pracy”. Prawdopodobnie ten miły Pan nawet nie wyobraża sobie, jak jestem mu wdzięczna, że on mnie nie zatrudnił. On podarował mi czas, aby się zastanowić, na jakim etapie swojego życia jestem i uświadomić sobie, czego tak naprawdę chcę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">&#8211; Pomalutku będziesz sobie mieszkała w Poznaniu, jestem dobrej myśli. Pamiętasz, dziadek zawsze marzył o tym, żebyś odwiedziła Polskę, co więcej zamieszkałaś w kolebce kultury Polskiej. Wiesz, jak on ucieszyłby się, byłby bardzo dumny z ciebie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mój dziadek był lwowskim malarzem, chyba to mu zawdzięczam swoją miłość do sztuki. W dzieciństwie spędzaliśmy dużo czasu razem, zawsze opowiadał mi coś więcej o Polsce, ciekawostki, legendy.  W ciszy, schylając głowy, modliliśmy się, zapalając znicze na cmentarzu Łyczakowskim, w taki sposób oddając hołd poległym. Często rozmawiał ze mną w dość dziwny sposób, tak niby z osobą dorosłą. Pytał się:  „Czy ty już wiesz, o maleńkie serduszko, jaką rolę przygotowano  tobie?   </span></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-10"><p><span style="font-weight: 400;">Z dawnych czasów we Lwowie w starożytności rozwijała się polska kultura, nauka i rzemiosła.   Myślę, że obecna realność zapowiada  potomkom chronić tradycje narodowe, język, relikwie historii, dbać o przekazanie wiedzy. Polacy miasta Lwowa robią to z całego serca  zgodnie zasad moralnych, wychowanych w naszych rodzinach. Dziadek mówił „Nie będziemy  spoczywać na laurach,  natomiast będziemy kontynuować wiekową pracę do ostatniego tchu”.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">No, właśnie praca… Tak bardzo pragnęłam pozostawić swój ślad w Poznaniu. Myśląc o tym, brałam pod uwagę dziedzinę sztuki. Za każdym razem, gdy pomagam ludziom – uczę ich rysować,  czuję radość, którą przynosi możliwość służenia sztucę. Dlatego odbieram jako narzędzie, z którego pomocą mogłabym tworzyć  wizję społeczeństwa, w którym chcę żyć.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">     Serdecznie dziękuję swojemu  dziadkowi za przekazanie talentu i tradycji. Pomimo tego, że jestem pochodzenia polskiego, chciałam głębiej poznać obyczaje, historię, kulturę Polski. Chciałam ję uosabiać. Dlatego postanowiłam  tu zamieszkać.  Generalnie to miłość do Polskiej kultury mnie tu przywiodła. W dzieciństwie dziadek uczył mnie polskiego. Kiedy byłam mała, dużo rozumiałam, rozmawiałam. Później niestety dziadek odszedł od nas, moja edukacja trochę się zaburzyła. Dopiero jako nastolatka postanowiłam, że chciałabym wznowić naukę języka polskiego. Dużo sama się uczyłam kilku godzin dziennie, pragnęłam tego, cieszyłam się za swoich sukcesów. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">      Nigdy nie mogłam  siedzieć na miejscu, dla mnie ruch to jest życie. Podróży, pomoc, wolontariat, kilka projektów naraz, kilka prac jednocześnie.  W 2014 postanowiłam przyjechać do Polski jako wolontariusz na rok, aby się uczyć polskiego, służyć pomocą dla lokalnej organizacji pozarządowej oraz aby się wdrążyć w kontekst, powoli się zapoznać z rynkiem pracy też. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">          Pamiętam swój pierwszy dzień w Poznaniu. To miasto sprawiło na mnie ogromne wrażenie, pomyślałam sobie „tu jest tyle przestrzeni dla rozwoju”, ponieważ to piękno, które podbiło serce w pierwszej chwili, na pewno  odezwie się obfitymi fiołkami w przyszłości. Poznań naprawdę urzekał. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zostałam bardzo ciepło przyjęta, pierwszy rok był bardzo udany. Czułam wsparcie organizacji, znajomych. To było świetne rozwiązanie! Przez cały 2014 rok naprawdę się czułam bardzo bezpiecznie, dopiero potem się zaczęło. Każdego dnia dziękowałam za możliwość zdobycia bezcennego doświadczenia oraz za wsparcie od organizacji (od strony praktycznej). Mogłam się skupić tylko na projektach, na edukacji, na zdrowiu. Nie martwiłam się o zarobek, wypłatę, rachunki czy o mieszkanie. Dlatego po zakończeniu projektu postanowiłam zostać w Poznaniu i poszukać sobie pracy. Pierwszy raz, o dziwo! nie było z tym problemu, miałam czas, nie było presji, zaczęłam szukać pracy z odpowiednim wyprzedzeniem przed skończeniem projektu. To jest niesamowite uczucie, kiedy jesteś świadoma tego, że gdyby coś się działo zawsze jest ktoś od organizacji, kto mógłby pomóc. Dodaje to otuchy, zachęca do działania, uspokaja.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">           Za jakiś czas w drugiej połowie lata 2015 trafiłam na super ofertę, praca w zawodzie,  co prawda kilka godzin dziennie, bo więcej się nie da, taka jest specyfika pracy z dziećmi, bo w godzinach porannych wszyscy są w szkole. Pomyślałam, tak naprawdę to mogą być skromne środki, którymi się dysponuje ze szczerością w stosunku do emocjonalnych efektów. Super oferta! Mogę w to wejść! Bardzo się cieszyłam z tego co mam. Doceniałam każdą chwilę spędzoną w pracy. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jak się okazało, potrzeby człowieka mają właściwość się pomnażać. Za jakiś czas uświadomiłam sobie, że faktycznie brakuję, ktoś ma więcej, chciałam większej obfitości, postanowiłam poszukać pracy dodatkowej. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I tak się zaczęło wielkie wyzwanie „2 etaty”.  Walczyłam, nawet nie zarabiałam, próbowałam to połączyć na wszelki sposób. Nie mogłam zostawić, bo przecież będę miała mniej. Śmieszne to jest, bo połowę wydawałam na lekki, na rozrywkę, na coś, aby wrócić do zdrowia. Z jednej strony czułam się z siebie dumna, bo potrafiłam załatwić dużo rzeczy, wstawać o 4 rano, z przyjemnością się wsłuchiwać w śpiew ptaków, witać poranne słoneczko, zachować dobry humor przez cały dzień roboczy, być pomocną dla swojego szefa, dobrze sobie radzić z obowiązkami w pracy i dobrze się bawić w pracy w zawodzie do 20. Jedynie czego koniecznie potrzebowałam, to wypoczynku po 21, nie robić nic. Nie jeść, nie pić, nie chciało mi się kąpać, pod koniec takiego dnia mój zapał powoli spadał, mamusia mówiła, że to jest całkiem naturalne.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">       Nie wiem, czy jest to naturalne gdy młoda kobieta w moim wieku po 21 całkowicie się wyłącza, posiadając 1 godziną przerwę pomiędzy jedną pracą a drugą… Czułam się bohaterką, czułam, że potrafię uratować świat. Robiłam to, będąc nie na swoim miejscu. Dużo się nauczyłam w tej pracy. Zwłaszcza komunikacji z ludźmi, szkolenia, nowe znajomości, a nawet szanować swoje talenty, dostrzegać je. Po jakimś czasie zrozumiałam, że wcale zapomniałam o nich, przestałam pielęgnować. Przestałam o to dbać. Myślę, że umiejętność zdobywać nowe, a jednak musi iść w parze z umiejętnością nie zapominać o tym co już posiadasz.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">            Szóste przeziębienie, góra leków, znajomi się dziwili, poza tym zaczęli mówić, że ja się zrobiłam jakaś dziwna. Dużo się modliłam, nie chcę ratować  świat, chcę ratować siebie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Decyzja podjęta. Nie chcę mi się walczyć, nie muszę nikomu  nic udowadniać, chcę po prostu znaleźć odpowiednią pracę. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W dniu kiedy się zwolniłam, czułam niesamowitą  radość, w końcu wolność, mogę sobie pozwolić na normalne wartościowe życie, przed de mną się otworzą nowe możliwości, nowe doświadczenia. Byłam nawet podekscytowana. Co innego czułam na drugi dzień. Chyba to był głupi uczynek. Nie mogę to sobie wytłumaczyć.</span></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-11"><p><b>1 dzień</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak bardzo bym chciała uczynić coś rewolucyjnego w tym dniu, przełamać, zmienić, podjąć wyzwanie, wziąć udział w maratonie, ćwiczyć w siłowni 5 godzin. A jednak rozsądek podpowiada, że warto zachować siły na później (nigdy nie wiadomo, ile czasu szuka się pracy, </span><b>odpowiedniej pracy – słowo </b><span style="font-weight: 400;">kluczowe), dlatego postanowiłam, że będę działać z umiarem i na kartce. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">No dobra, muszę zachować siły fizyczne, a inteligencję zawsze warto rozwijać. Biorę czystą kartkę, od razu rzuca się w oczy pewny symbolizm &#8211; pierwszy dzień i czysta biała</span> <span style="font-weight: 400;">powierzchnia, oczywiście jako artysta wcale tego się nie boję, zaczynam działać. Wypisuję swoje marzenia i życzenia, 29, dokładnie tyle ile mam lat. Po prostu przypomniało mi się, jak mama w dzieciństwie zawsze mówiła „racuchów zjadasz tyle, ile masz lat”. Nastawienie na całe życie.  Myślałam, że jak się pojawi taka duża ilość zachcianek, to od razu mi się włączy.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">     Liczyłam na włączenie mechanizmu odpowiedzialnego za poszukiwania pracy, zamiast tego wpadłam w pułapkę własnych potrzeb. Mogłabym tyle mieć, dlaczego wcześniej o tym się nie zastanawiałam. Dlaczego sobie nie pozwalałam? Miło się robi, tylko marząc o tym, co więcej, posiadać. Ten dzień spędziłam, ucząc się nowego dla mnie słowa „chcę”. Jak się czułam ? Nie ukrywam, że dziwnie, niby takie to jest proste, ale jednocześnie niesłychanie trudne pojąć „czego chcę”. Odkryłam sporo nowych rzeczy, i nawet zaczęłam się zastanowić, w jaki sposób mogę zrealizować swoje marzenia. Słyszałam, że marzyć głupio, to może przynajmniej zdefiniuję to jako „cele”, a tam się okaże. Po wybraniu kilka najbardziej chcianych rzeczy zdecydowałam się skupić  na nich w najbliższej przyszłości. Takie podejście mi się spodobało jako określenie swoich pragnień, pojawiły się konkrety.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Po tak poetyckim poranku warto się zabrać do pracy i poszukać ciekawych ofert. Odpalam komputer, rejestruję się na stronach pomocnych w poszukiwaniu pracy, kreuję alerty  ofert, stwarzam odpowiednie i „chciane” wyszukiwania, i …wysyłam CV. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Uważam, że proces poszukiwania pracy pochłania nas na 8 godzin pracy przy komputerze. Po tak długim skupieniu naprawdę czułam się spełniona, zadowolona z tego, że mam za sobą ten pierwszy krok. Pozostaję tylko cierpliwie zaczekać, przecież pracownicy HR też potrzebują czasu, aby się upewnić, że jestem odpowiednią kandydaturą na stanowisko.</span></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-12"><p><b>2 dzień </b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">No cóż, nikt nie dzwoni, póki co nie dostałam żadnej odpowiedzi, dajmy im czas, a ja się zajmę budowaniem swojej wiary i odwagi. Mogę to zrobić poprzez przyznania sobie, że istnieje strach, że mogą nie dzwonić tydzień, dwa, a mogę po prostu przyjąć sytuację. Uświadamiam sobie, że nie mam na to wpływu, mam wpływ na swoje emocje i samopoczucie. Dlatego się ubieram i wyruszam na dwór, aby popracować nad swoimi strachami. Zawsze się bałam bezwarunkowo nakarmić osoby potrzebujące, myślałam, że  odmówią, myślałam, że urażę ich, może wcale nie potrzebują opieki czy jedzenia, może to tylko się wydaje. Biorę się w garść, i z przyjemnością, zapominając o strachu odrzucenia, podchodzę do ludzi przy rynku Jeżyckim i się dzielę jedzeniem! To jest niesamowite!  Wszyscy zostali szczęśliwi, wcale nie było czego się bać! Nie mogę pojąć, skąd miałam tyle obaw, dlaczego sama sobie zawsze odmawiałam uczynić taką dobroć dla innego człowieka. Oni tak się cieszyli, można było przeczytać, że zawsze czekali na to!</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">        Byłam tak wzruszona, nie mogę opisać to słowami, głęboka błogość zapanowała w moim sercu. Ten dzień był bardzo ważny dla mnie, dopiero wtedy kiedy odważyłam się uczynić coś, co wydawało mi się pełnym strachu, odczułam przyjemność. Tak naprawdę, nie czułam wtedy strachu, czułam tę radość, że mogę być pomocna. Cały dzień się zastanawiałam, może ten strach przed znalezieniem nowej pracy, strach przed nowym życiem, nieznaną sytuacją to jest tylko moja iluzja, nie istnieje, nie ma go. Tylko czyny się liczą. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">      Warto zacząć działać, aktywnie szukać, oferować swoją pomoc, zaproponować to, co potrafię robić najlepiej. Ludzie czekają na to, są otwarci i z przyjemnością przyjmują. Warto być dobrej myśli. Wracam do domu pełna nadziei i odwagi, sprawdzam maili, szukam nowych ofert, szczerze wierzę, że wszystko się uda. </span></p>
</div><div class="awb-gallery-wrapper awb-gallery-wrapper-1 button-span-no"><div style="margin:-5px;--awb-bordersize:0px;" class="fusion-gallery fusion-gallery-container fusion-grid-3 fusion-columns-total-2 fusion-gallery-layout-grid fusion-gallery-1"><div style="padding:5px;" class="fusion-grid-column fusion-gallery-column fusion-gallery-column-3 hover-type-none"><div class="fusion-gallery-image"><a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3.jpg" rel="noreferrer" data-rel="iLightbox[gallery_image_1]" class="fusion-lightbox" target="_self"><img decoding="async" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3.jpg" width="460" height="493" alt="prawo rodzinne" title="skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3" aria-label="skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3" class="img-responsive wp-image-729" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3-200x214.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3-400x429.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/skuchayu_kvyatkovska-_marta_1304330724_3.jpg 460w" sizes="(min-width: 2200px) 100vw, (min-width: 784px) 257px, (min-width: 712px) 386px, (min-width: 640px) 712px, " /></a></div></div><div style="padding:5px;" class="fusion-grid-column fusion-gallery-column fusion-gallery-column-3 hover-type-none"><div class="fusion-gallery-image"><a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20200521_155450_724.jpg" rel="noreferrer" data-rel="iLightbox[gallery_image_1]" class="fusion-lightbox" target="_self"><img decoding="async" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20200521_155450_724.jpg" width="344" height="344" alt="" title="foto" aria-label="foto" class="img-responsive wp-image-727" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20200521_155450_724-200x200.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20200521_155450_724.jpg 344w" sizes="(min-width: 2200px) 100vw, (min-width: 784px) 257px, (min-width: 712px) 386px, (min-width: 640px) 712px, " /></a></div></div></div></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-13"><p><b>3 dzień good bay przeszłość</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">      Chciałabym się uwolnić od tych emocji, które mnie blokują. Nie pozwalają mi przyjąć  błogości, obfitości,  trzymają mnie na miejscu, cementują w chwili obecnej. Biorę kartkę, wypisuję wszystkie negatywne emocje dotyczące poszukiwania pracy. Dość spora lista: obawy, strach, niemoc, niepewność, dość dużo było tego. Skreślam i do kosza. Nie mam czasu na takie bzdury, życie się toczy, od dzisiaj mam czas tylko na radość, empatie, dobroć i wierność swoim wartościom. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">      To był bardzo dobry początek dnia! Ruch się zaczął, zostałam zaproszona na kilka rozmów kwalifikacyjnych w przyszłym tygodniu, bardzo się z tego cieszyłam. Kontynuowałam poszukiwania pracy,  a po południu stwierdziłam, że zasługuję na porządny odpoczynek. Spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi zawsze dodają mi otuchy  i pewności siebie, pewności w dniu jutrzejszym. Dziękuję im za to. </span></p>
<p>4.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">       Po długim spacerze nie wiadomo dlaczego (może z przyzwyczajenia do obfitych dni tak niedawnej przeszłości) odnalazłam siebie w dość przyzwoitej kawiarni.  Miły kelner długo nie czekał, od razu zaproponował menu. Zdrętwiałam, jejku przecież nie planowałam dzisiaj wydawać ani na kawę, ani na ciasto. Było to nieprzyjemne uczucie. Chwilowe zastanawianie się, czy mam uciec od razu, czy za 5 minut. Wstyd. Przypomniałam sobie, że jakieś parę dni wcześniej przyjęłam sytuację, dałam słowo nie poddawać się negatywnym emocjom i po namyślę przyszli mi do głowy inne możliwości – przecież mogę zamówić sobie dobry humor i pozytywnie spojrzeć na świat. Nie muszę coś zamawiać, a zawsze mogę podziękować za miłą obsługę i powitanie. Zakładam, ciastka są przepyszne i  nie mam żadnych wątpliwości, każdy warty ich pyszności. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mój telefon też nie miał dziś pokoju, dzwonili i zapraszali na rozmowy kwalifikacyjne. Stworzyłam nowy notesik „moja wymarzona praca”, dokąd zapisywałam terminy spotkań z pracodawcą. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">5.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Świat jest  pełen niewiarygodnych możliwości, pełen najkorzystniejszych ofert, warto tylko przestać przechodzić obok, warto docenić ten fakt, warto korzystać z tego. Przez ostatni rok dużo okazji się pojawiało, ale niestety nie skorzystałam z wszystkiego. Warto nie tylko szukać nowych drzwi, warto pozwolić sobie ich otworzyć, pozwolić sobie wejść w pozytywne doświadczenie, móc się cieszyć nową wiedzą, móc się cieszyć swoimi postępami. Doszłam do tego wniosku, oglądając ilość ofert pracy. Naprawdę jest ich bardzo dużo, warto aplikować, warto próbować. Czuję, że we mnie się pojawiła przyjemna ciekawość doznania nowych możliwości. Chciałabym spróbować, zrobię to.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">6.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mogę! Wszystko jest możliwe, wierzę w to. Wierzę, że mogę się skupić i szukać pracy, wierzę, że daję to rezultat. Zostałam zaproszona na kilka rozmów kwalifikacyjnych. Bardzo dobrze sobie poradziłam, mogę być pewna siebie, odważna, nawet jeśli nie mam pracy w chwili obecnej czuję, że jestem jej warta, jestem warta pracy jakościowej, właściwej. Mogę tego chcieć i mogę to znaleźć. Dziś zadzwoniła mamusia, w trosce o moją sytuację wyraziła współczucie i wsparcie moralne, jestem jej bardzo wdzięczna. We Lwowie  śniadanie dzisiaj &#8222;na słodko&#8221; sernik z rodzynkami, ja natomiast ugotowałam sobie sałatkę owocową, jajecznicę, grzanki. Śmieje się, że jestem z tego dumna, bo mogę. Mój dzień minął bardzo pomyślnie, zdążyłam rozesłać dużo CV (mogę), zapisałam się jutro na rozmowę, udało się zrobić przyzwoity make-up (bo mogę to !), zadbałam o relację z przyjaciółmi (bo mogę), posprzątałam w łazience (bo mogę), wieczorem się modliłam, bo wierzę.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wydarzyła się wyjątkowa rzecz, poleciałam trochę za swoim “mogę”, się rozkręciłam I zrobiłam to, o czym marzyłam od dawna, ale ograniczałam siebie- wykupiłam karnet na siłownie, bo mogę. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">7.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Rozmowę o pracę miałam o 15. Zawczasu sobie wszystko sprawdziłam, dojazd, rozkłady jazdy. Nawet się okazało, że kiedyś byłam w tej okolicy, pomyślałam , że się zorientuję. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Byłam już niedaleko tej ulicy i tu coś mi się pomyliło, musiałam wysiadać obok restauracji, wysiadłam obok stacji. Na szczęście stała jedyna taksówka i bardzo miły Pan pogodził mi się pomóc. Generalnie byliśmy w 2 minutach od biura, gdzie zostałam zaproszona na rozmowę, ale dojazd był bardzo skomplikowany, sama nigdy bym nie trafiła. Krążyliśmy wokół budynku, szukając wejścia 5 minut, wprawie na jednym miejscu, cicho się modliłam, aby zdążyć, w końcu Pan taksówkarz zadzwonił na firmę z pytaniem, gdzie jest wejście, uratował mnie. Weszłam do pokoju w biurze na czas. Spotkanie trwało 45 minut, co jest dobrym znakiem. Opowiadałam o swojej motywacji o wartościach o tym kim chcę być za 10 lat. Zaskoczyli mnie, bo współpracują z wieloma osobami z Ukrainy. Mają dość ciekawe projekty i zależy im bardzo na osobie ze wschodu. Po rozmowie tkwiła we mnie nadzieja, że da się znaleźć odpowiednią pracę. Wartościową pracę. Nie powstrzymał mnie fakt, że odpowiedzi mam się spodziewać dopiero za dwa tygodnie. Zadzwonię do nich sama.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">8.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dzisiaj było dość krótkie spotkanie, powiedziałabym męczące. Nie do końca zrozumiałam zakres obowiązków, prawdopodobnie nie został on jeszcze określony. Zadawali za dużo pytań, a nawet z uprzedzeniem. Nie czułam, że to jest moje.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">9.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Coś poszło nie tak, zepsułam, wszystko do góry nogami. Przez cały dzień męczą mnie myśli o jakimś  krótkim spotkaniu z osobami, których wcale nie znam. Dlaczego oddaję im  swoje myśli.. Dlaczego wciąż I wciąż myślę o niechcianych sytuacjach, przecież to jest w mojej mocy, mieć władzę nad swoimi myślami. Chyba mam na to rozwiązanie.  Nastawiam budzik na każde 30 minut, kiedy dzwoni zapisuję, o czym myślałam, w taki sposób mogę wywierać wpływ na swoją świadomość, postarać się ukierunkować myśli. Po kilku godzinach się okazało, że myślę o czymkolwiek, no nie o przyjemnościach. Bardzo przykro mi się zrobiło z tego powodu. Słyszałam, że warto myśleć pozytywnie, mieć dobre myśli, bo tak się kreuję własna rzeczywistość. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">10.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dziękuję miłej Pani, że w tak życzliwy sposób poprowadziła ze mną rozmowę kwalifikacyjną po telefonu, dziękuję za jej czas, dziękuję za rozumienie sytuacji. Dziękuję jej za to, że ona tak delikatnie wytłumaczyła, że moje oczekiwania raczej nie odpowiadają oczekiwaniom pracodawcy i na chwilę obecną niestety będą musieli poszukać kogoś innego. Po prostu jakaś niesamowita moc się kryje w słowie dziękuję, kiedy się mówi i kiedy się słyszę. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">11. co lubię</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nowa praca, nowe życie, żyć tak jak zawsze się chciało, robić to co chcę, nie robić tego czego nie chcę. Robić to co lubię. Super. Wprowadzam nowe reguły do życia. Są takie proste, że nie mogę uwierzyć w to, że nie dostrzegałam tego. Wierzę, że szczęśliwa przyszłość buduję się w chwili obecnej.</span></p>
<p>12.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wielkie sprzątanie, nie tylko w moim pokoju, a raczej w podejściu do życia. Uczę się mówić „nie”.  Nie aplikować na nieodpowiednie oferty, nie obiecać, że ja się odezwę, jeśli oferty nie odpowiadają moim oczekiwaniom. Nie robić bzdur, jeśli wiem, że będzie to bzdura, nie obiecać, jeśli nie dam radę spełnić obietnicę. Nie siedzieć obok jeśli nie sprawia to przyjemności, nie okłamywać się, a zawsze sobie ufać. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">13.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Od decyzji do działania! Biorę listę celów z tych dni poprzednich, wybieram jedyny cel i robię jeden krok w kierunku go realizacji. Od dawna marzyłam pracować w branży organizacji imprez, wyszukuję najlepsze agencję organizacji imprez i wysyłam do każdej swoje cv, robię to z wielką nadzieją, że w każdej z nich jest miejsce dla mnie! czekają na mnie! To jest właśnie to działanie w kierunku swoich marzeń i pragnień, nie w ciemno, a świadomie dotąd, dokąd chcesz, już nie mogę się doczekać rezultatu!</span></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-5 hover-type-none"><img decoding="async" width="257" height="355" title="artlib_gallery" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/artlib_gallery-286904-b_2.jpg" alt class="img-responsive wp-image-726" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/artlib_gallery-286904-b_2-200x276.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/artlib_gallery-286904-b_2.jpg 257w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 257px" /></span></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-14"><p><span style="font-weight: 400;">14. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nie dzwonią i nie piszą. Wyruszam do nich. Postanowiłam każdego dnia przychodzić co najmniej do 2/3 agencji z CV, aby wręczyć osobiście. Zobaczymy, może coś z tego będzie.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">15.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Witam, chciałabym zostawić swoje CV dla Państwa, czy… wie Pani co, ale my jesteśmy małą firmą i wcale nie potrzebujemy nikogo do pracy, coś chyba Pani pomyliła.  Chciałam tylko  zostawić, może się pojawi jakiś projekt czy przy okazji … No, dobra gdy Pani tak chce&#8230;</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">16.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dzień dobry, nie, nie nam nic nie jest potrzebne, bardzo przepraszamy, biuro w tej chwili jest na obiedzie, a CV, no może Pani, może.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">17.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">W internecie znalazłam sporo agencji eventowych, a jednak nie każda była zainteresowana, nie każda była jeszcze czynna, pomimo wszelkich trudności pozostaję optymistką.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">18.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Rozumiem, póki znajdę wartościowej pracę minie trochę czasu, więc też się rozglądam po pracy sezonowej, tymczasowej. Myślę, że coś się odnajdzie. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">19.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Pracy tymczasowej jest dużo, wysyłam, aplikuję, aż w głowie mi się kręci. Zapisuję się na rozmowy, pamiętając, że warto zachować czas dla rozmów o pracę „poważną”. Staram się dokonać selekcji, rozstawiając priorytety. Muszę być świadoma tego, że warto poszukać pracę na dłuższą metę. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">20.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;"> Postanowiłam działać według schematu, najpierw zapisuję i akceptuję rozmowy i spotkania od firm i korporacji, a potem „od poniedziałku” dopiero zlecenia i różnego rodzaju zarobki. Zobaczymy, jak pójdzie. Dzisiaj zadzwoniła Pani, aby się umówić na jutro „praca dorywcza”, spróbowałam grzecznie się zapytać, czy jest szansa się spotkać po kilku dniach, na co otrzymałam odpowiedź „to zależy, muszę skonsultować się ze swoim prezesem, w sumie, jest wielu chętnych”.  Dobrze, potrafię zrozumieć, przyjęłam to. Zapisałam numer na wszelki wypadek, myślę, że nic się nie stanie jeśli nic nie będzie się działo, sama mogę zadzwonić. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">21. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To był wspaniały dzień. Dlatego, że przed spotkaniem z HR jednej z firm poznańskiej udało mi się porozmawiać za swoimi bliskimi, zostałam naładowana na maksa. Dziękuję im za rozumienie, za wsparcie i za miłe słowa wiary. Pod czas rozmowy czułam się bardzo na łuzie, nie chciałam nic udowadniać, nie czułam presji, że koniecznie to muszę być ja. Czułam od strony rozmówcy szczere zainteresowanie, chęć do współpracy, empatie. Czułam, że odpowiadam ich oczekiwaniom, i że jest szansa. Uwielbiam to uczucie kiedy jest szansa, lubię to. Przypomniałam sobie swój dzień kiedy postanowiłam nie tracić dobrych możliwości, tylko móc sobie na nie pozwolić. Pomyślałam sobie, że to mógłby być dobry początek nowej przyszłości. Umówiliśmy się, że zadzwonią do mnie za jakiś czas, aby potwierdzić czy móc sprostować. Podobnie na mnie jeszcze czeka rozmowa z prezesem,  i wtedy dopiero decyzja. No cóż, na dzisiaj dałam z siebie wszystko, pozostało cierpliwie zaczekać.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">22.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Niespodzianka! Dość szybko zadzwonili, z zaproszeniem na rozmowę z prezesem za tydzień. Nawet się nie spodziewałam takiego sukcesu, no to super, wchodzę w to. Oczywiście, że  się pogodziłam, pamiętając o tym, że to jeszcze nie koniec.  Każdego dnia sprawdzam oferty, wyszukuję, przesyłam. Robię to,  bo czuję,  że jeśli poświęcamy dużo własnej uwagi, pracy i zaangażowania, to w końcu nadejdzie rezultat, on musi się pojawić. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Głęboka wiara w siebie, głęboka wiara w swoją przyszłość, to się liczy. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">23.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Pod czas  rozmowy z prezesem wynikło sporo pytań. Wiadomo, że Pan odpowiadał na wszystko, a jednak nie wiem, dlaczego się waham. Pod czas rozmowy byłam podekscytowana, chciałam podjąć wyzwania, czułam taki flow. Czułam się dziewczyną, która potrafi ogarnąć wszystko, która będzie i za faceta i za koordynatora. Rano remontować, wieczorem przeprowadzka, w międzyczasie odpisywać na maile i tworzyć prezentację. Po namyślę, po tym jak się uspokoiło, przypomniałam sobie coś. I musiałam od nowa się zastanowić, czy wchodzę w ten młyn, czy nie. Muszę przyznać, że Pan prezes sprawił ogromne wrażenie, zainspirował, zmotywował, pokazał dużo plusów tej pracy, co więcej zwrócił moją uwagę na moje dobre strony. Po prostu marze się pracować pod takim kierownictwem. Umówiliśmy się o kontakt w ciągu dwóch dni. Dał mi do zrozumienia, że odpowiadam oczekiwaniom ich firmy, to było bardzo mile z jego strony.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">24.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zadzwonił telefon. Chwile się zastanawiałam kto? Odebrałam, okazało się, że  z „nowej” pracy. Pani mnie poinformowała, że firma jest zainteresowana współpracą. Tak szybko. Jejku. Akurat się zastanawiałam nad inną ofertą. Szczerze potrzebowałam więcej czasu.  </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jakiś czas temu zadzwonili z poprzedniej pracy i poinformowali, że jest możliwość na wznowienie współpracy w zakresie prowadzenia zajęć z rysunku! To jest to czego chcę, do czego przyjemnie się wraca. Wielka radość, sama wielka radość! Jakoś bardzo radośnie przyjęłam tę informację. Może podświadomie czekałam na nią. Bardzo się ucieszyłam, a potem uświadomiłam, że  z jednej strony pełen etat  w dość szybko rozwijającej się firmie, z drugiej możliwość spokojnego  sposobu bycia w przyjaznym środowisku. Co wybrać ? Ciągłą gonitwę, czy pracę dla swojej przyjemności. Pieniądze to jest ważny czynnik, ale czy jestem gotowa zapłacić za niego stresem, i tak dalej? </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">25.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tej nocy wprawie nie spałam, przeczytałam 2 książki z psychologii, obejrzałam 3 filmiki jak dokonać ważnego wyboru, modliłam się, znów czytałam. … Dlaczego szukam rozwiązania na zewnątrz? Przecież to musi być moja odpowiedź. Opisuję to z lekkim uśmiechem, nie umiem powiedzieć czy byłam wtedy  uczciwą wobec siebie. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">26.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dopiero po kilku medytacjach, po kilku setach uspakajającej muzyki doszłam do wniosku „a jakże moje reguły”. „Robić, to co chcesz, nie robić czego nie chcesz” i nie muszę się tłumaczyć. Nie ukrywam, że wcale mi się nie chciało czytać maili. Chciałam po prostu odkręcić tę kwestię. Zwróciłam się do miłej Pani od HR z pytaniem, czy mogłabym spędzić kilku godzin w biurze jako wolontariusz, aby doświadczyć atmosferę biura, poznać zasady, zrozumieć dla siebie i dać znać innym czy „wchodzę w to świadomie”. Pomyślałam, że to jest niezła idea. Za jakiś czas otrzymałam maila: „Przedyskutowaliśmy już temat wewnętrznie, niestety nie będziemy mogli zorganizować dodatkowego spotkania. Sądzimy, że w procesie rekrutacji przedstawiliśmy dość jasno, jakie wyzwania stoją przed nowym pracownikiem na tym stanowisku. Dodam, że na tym stanowisku bardzo nam zależy na samodzielności i inicjatywie. Miała też Pani okazję poznać osoby, z którymi będzie Pani najbliżej współpracowała”. Ok, nie ma sprawy, toleruję i szanuję ich zasady, rozumiem, że lubią dyskrecję, a jednak myślę, że byłoby dobrze w taki sposób sprawdzać ewentualną współpracę. Kiedyś przechodziłam rekrutację na stanowisko recepcjonistka &#8211; 4 dni. Wtedy można było mniej więcej określić ilość stresu, obłożenie, ilość obowiązków. Pogodziłam się na to świadomie.  Potrafię zrozumieć, każdy ma swoje podejście.</span></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-15"><p><span style="font-weight: 400;">27.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Napisałam maila do firmy, byłam jakiś czas temu. </span></p>
<p><b>Dzień dobry,</b></p>
<p><b>pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z pytaniem o przebieg rekrutacji, a mianowicie  o wynikach rekrutacji. Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź w tej sprawie.</b></p>
<p><b>Pozdrawiam Serdecznie</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">… Dziwne, minęło kilka godzin,  ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Powiedźmy, że są zabiegani. Każdy z nas ma tyle na głowie. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Odkryłam dla siebie ciekawą sytuację – wysyłam CV, oddzwaniają, dopiero po kilku dniach. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dzisiaj jest cisza. Stwierdziłam, że się stworzyła cudowna okazja na malowanie kwiatów, szkicowanie, napełnianie siebie dobrymi emocjami. Ale fajnie mi poszło! Ale cudownie! Cudne są tę kwiaty! Tulipany dopiero się otworzyły, takie jasne, żółte, pełne radości. Skąd mam się inspirować? Jak się okazało, nie jest to zbyt skomplikowane, po prostu warto  się rozejrzeć. Takie cuda do około. Super, że na to wpadłam, teraz, zamiast niecierpliwie  czekać na kontakt zwrotni czy na odpowiedzi przyszłego  pracodawcy, mogę się wyluzować. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">28.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Postanowiłam, że wracam do przyjemności, do tej pracy, jaka sprawia mi dużo radości.  Chcę rozwijać swój talent, w swojej dziedzinie, w swojej branży. Człowiek zawsze ma prawo do wyboru, dąży do tego, co jest mile według niego. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">29.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Cały dzień pisałam do pozostałych, przepraszam, jest nie aktualne, Państwa ofertę jest dość ciekawa, a jednak dziękuję. Poza tym malowałam, słuchałam muzyki, robiłam porządki i nawet sprawiło mi to dużo przyjemności. </span></p>
<p>30.</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Spojrzałam do „notesika wymarzonej pracy”. O, matko! Dzisiaj jestem umówiona na rozmowę kwalifikacyjną. Jeju, tego nie planowałam, to znaczy, że kiedyś planowałam, ale życie się inaczej potoczyło. Z ciekawości postanowiłam pójść. Jak ktoś mi powiedział „dla sportu”. Chciałabym się podzielić, że to są zupełnie inne uczucia. Czułam taką wolność, lekkość, miałam takie wrażenie, że mogłabym pomóc tym ludziom, mogłabym swobodnie z nimi dojść do porozumienia.  Nie byłam spięta, nie czułam presji, że jutro koniecznie jutro powinnam być zatrudniona.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Nasza rozmowa trwa już od 30 minut. Pytania sypią i sypią, bez żadnej litości. Ja siedzę sobie ze spokojnym uśmiechem na twarzy. Rozumiem, że powoli się zbliżamy do końca, to znaczy do pytań kluczowych. No i masz!</span></p>
<p><b>To jak widzi siebie Pani za 10 lat?</b></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Po namyśle przychodzą bardzo głębokie odpowiedzi. Z dumą odpowiadam: „Pragnę opanować wszystkie przeznaczone mi roli – bycie czułą lady, oddaną mamą, wierną  żoną, wrażliwą przywódczyni, odpowiedzialnym pracownikiem, miłą córeczką! Zależy mi na zachowaniu harmonii w życiu. Jestem, jaka jestem, wprawie trzydziestolatka, wiadomo, że za 10 lat najbardziej bym chciała stworzyć Rodzinę. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To było szczerze. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">31.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Moja historia jest przykładem oraz przekazem dla ludzi, którzy jeszcze szukają siebie, dla obcokrajowców, którzy dopiero przyjechali czy próbują się odnaleźć na rynku pracy Polski. Dla tych, kto myśli, że jeszcze chwila i mogą się poddać. Wszystko jest możliwe, warto wierzyć w siebie, w swoje możliwości. Nie ma znaczenia co inni myślą o tobie,  ma znaczenie tylko to, co ty myślisz o sobie,  to jest ważne. To się liczy. Rób, co chcesz, nie rób czego, nie chcesz, nie męcz siebie, lecz tylko kochaj. Jeśli czujesz, że warto zaczekać- warto zaczekać, nie zmuszaj siebie. Każdego dnia z wielką dumą mam  możliwość reprezentować wartości oraz kulturę, jakie zostały mi przekazane poprzez moją rodzinę. Nie zapominam o tym, zawsze jestem świadoma tego, nawet mieszkając w innym Państwie. W kraju, jaki pokochałam szczerze, głęboko, jakiemu zaufałam. Tu wszystko dla mnie jest przyjazne. Naprawdę  panuje tu  witalność, szacunek, prosperowanie. Wierzę, że każdy może to doświadczyć, myślę, że gdyby każdy się otworzył na takie doświadczenie, świat dookoła nas zmieniłby się nie do poznania, nie byłby tym samym miejscem. Tańcz na scenie zwanej życiem najcudowniejszy taniec, jaki możesz stworzyć, bo radość, jaką wtedy czujesz, jest bezcenna i nieśmiertelna i z nią pójdziesz dalej.</span></p>
</div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/rob-co-chcesz/">Rób co chcesz, nie rób czego nie chcesz, nie męcz siebie, lecz tylko kochaj!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/rob-co-chcesz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Moja historia  odnalezienia siebie</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/odwazsie/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/odwazsie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 09:26:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=706</guid>

					<description><![CDATA[<p>Odchodzi z domu. Wychodzi ze sportową torbą, w której ma kompa, bieliznę i kilka rzeczy na zmianę. „Już tak dłużej nie mogę. Będziemy się dzielić dziećmi”- usłyszałam kiedy wychodził. Nie, nie było żadnej innej. Żadnego zwrotu akcji czy dramatycznych scen przed.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/odwazsie/">Moja historia  odnalezienia siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-4 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-3 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-16"><p>Lipiec 2018.</p>
<p><strong>Odchodzi z domu</strong>. Wychodzi ze sportową torbą, w której ma kompa, bieliznę i kilka rzeczy na zmianę. „<em>Już tak dłużej nie mogę. Będziemy się dzielić dziećmi</em>”- usłyszałam kiedy wychodził. Nie, nie było żadnej innej. Żadnego zwrotu akcji czy dramatycznych scen przed.</p>
<p>Czy było źle między nami? Nie, nie było. Kłóciliśmy się jak wszyscy. <strong>Było parę kryzysów, ale wiedziałam, że zawsze będziemy razem.</strong> <strong>Nie wiem kiedy nasze wspólne bycie razem przeobraziło się w życie obok</strong>. Kiedy poczuliśmy, że jesteśmy samotni każdy na swój sposób. W towarzystwie uchodziliśmy za małżeństwo idealne. W domu nie mieliśmy o czym rozmawiać i nie wiem nawet kiedy przestaliśmy jadać wspólne posiłki o wspólnym czasie, nie wspominając. Czy to źle? Czy to błąd? Nie wiem. Ale wiem, że biorąc ślub wierzyłam, że to na zawsze i nawet kiedy nie czułam między nami żadnej namiętności, miałam jakieś przekonanie, że to tymczasowe, że to jego praca, trójka dzieci, problemy finansowe, i wszystko to, co składa się na zwykłość i codzienność. To chyba wtedy traci się czujność, a może uważność?</p>
<p><strong>Wiem też, że poczułam jakby zadał mi cios w plecy. Niespodziewanie.</strong> Żadnego ostrzeżenia. Bach bach &#8211; trzask drzwi i po sprawie. Zabrał wtedy dzieci do swoich rodziców i po prostu wyszedł. Tak po prostu.</p>
<p>Leżę na łóżku i wyje.</p>
<p><strong>Z bólu nie mogę złapać tchu, dusze się płaczem i brakiem oddechu. </strong></p>
<p>Nie mogę uwierzyć, że to NAPRAWDĘ, że to możliwe…</p>
<p>Leżę i nie mogę się ruszyć.</p>
<p>Nie wiem, jak długo to trwa.</p>
<p>Wiem, że płaczę i płaczę. Ciągle i codziennie.</p>
<p>Nie umiem nawet o tym nikomu powiedzieć. Wiedzą najbliższe przyjaciółki.  Nawet nie wiem, co miałabym powiedzieć? Że tak po prostu wstał i wyszedł po 10 latach małżeństwa, że nie wiem dlaczego? Czy zdanie <em>“doszedłem do ściany</em>” jest wystarczającym powodem? Czy to wystarczy, żeby zostawić trójkę dzieci?</p>
<p>Leżę i nie wiem, co robić. Boże ja naprawdę nie wiem co mam robić? Nie potrafię dojść do kuchni. Nie mam siły wstać. Nie potrafię się ruszyć.</p>
<p>Tygodnie spędzam w łóżku. Oglądam bezsensowne seriale. Wstaje tylko do toalety i żeby zjeść byle co i w ostateczności. Nie mogę spać. Budzę się co godzinę, co dwie. Nie przesypiam od tej pory żadnej nocy. Kiedy się wybudzam, nie wiem, czy to wydarzyło się naprawdę.</p>
<p>Myślę o nas, o dzieciach, o sobie, co powie rodzina, moi rodzice? JAK mam to im powiedzieć? CO mam powiedzieć? <strong>Zaczynam sobie zdawać sprawę z konsekwencji tego co się wydarzyło, że nie mam własnych pieniędzy ani pracy. Mam za to trójkę dzieci i wynajęte mieszkanie</strong>.</p>
<p>Na wszystkie moje pytania jak sobie to wyobraża, co z dziećmi, mieszkaniem, utrzymaniem wszystkiego dostaje odpowiedź „nie wiem”.</p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-17"><p>SIERPIEŃ 2018</p>
<p><strong>Sytuacji nie da się już dłużej ukryć</strong> przed rodziną ani znajomymi.</p>
<p>Mówienie o tym jest ponad moje siły.</p>
<p>Mogę tylko płakać.</p>
<p>Leżeć i płakać.</p>
<p><strong>Dzieci co drugi tydzień u mnie. Myślą, że to rodzaj wakacji. </strong></p>
<p>Staram się, jak mogę kiedy wracają, ale głównie siedzę na kanapie, leżę i płaczę. Mówię, że mam trudny czas.</p>
<p>Miotam się w sobie między „<em>nie mam siły iść zrobić sobie herbaty</em>” a „<em>trzeba wstać i zrobić im śniadanie</em>”.</p>
<p>Koniec wakacji.</p>
<p><strong>Błagam go, żeby wrócił. Żebyśmy zaczęli wspólnie, inaczej. </strong></p>
<p>Że pójdę do pracy, że mu pomogę jeśli jest mu trudno i nie daje rady.</p>
<p>Proszę, żeby chociaż dzieciom dał tę szansę. Żeby dla nich spróbował.</p>
<p><strong>Odmawia. </strong></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-18"><p>WRZESIEŃ 2018</p>
<p>Z pomocą znajomych zaczynam pracę. Organizuje zerówkę dla średniego syna (wiem, jak jemu na tym zależy), opiekę dla dwulatka i próbuje pogodzić oba światy.</p>
<p>W pracy większość czasu spędzam jednak płacząc przy komputerze, lub ukrywając, że płakałam. Zawalam pełno rzeczy, szef ze względu na moją osobistą sytuację daje mi kolejne j kolejne szanse.</p>
<p>Do niego piszę maile, przepraszając za wiele rzeczy z przeszłości. Namawiam go na wyjazd „żeby odpoczął”, a sama wieczorami padam ze zmęczenia. Poza odprowadzeniem dziecka do szkoły wszystkie rzeczy załatwiam sama lub z pomocą rodziców. Często wieczorami okazuje się, że czegoś nie mam, czegoś brakuje, o czymś zapomniałam: chleb, nowy zeszyt do szkoły, buty na WF itp. Nie mogę zostawić dzieci samych w domu i wyjść załatwić czegokolwiek.</p>
<p>Zaczynam zdawać sobie sprawę, że sama nie dam rady. Dochodzą rachunki, opłaty, które całkowicie spadły na mnie.</p>
<p>Od lipca nie przespałam ani jednej nocy.</p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-6 hover-type-none"><img decoding="async" width="768" height="1024" title="fotografia" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/fb439822-3814-427d-802e-d371c1391366.JPG.jpg" alt class="img-responsive wp-image-710" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fb439822-3814-427d-802e-d371c1391366.JPG-200x267.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fb439822-3814-427d-802e-d371c1391366.JPG-400x533.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fb439822-3814-427d-802e-d371c1391366.JPG-600x800.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fb439822-3814-427d-802e-d371c1391366.JPG.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 768px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-19"><p>PAŹDZIERNIK 2018</p>
<p><strong>Jestem na skraju zmęczenia i wyczerpania.</strong></p>
<p>Poczucie winy wobec dzieci mnie zabija.</p>
<p>Nie mogę zrozumieć, dlaczego to zrobił, jak on mógł mi to zrobić? Jak mógł to zrobić dzieciom? <strong>Czuje się jak zranione zwierzę &#8211; dosłownie</strong>. Ze strachem, ale podejmuje decyzje, żeby go nie wpuszczać do mieszkania. Dzieci ma zabierać do siebie… gdziekolwiek to jest. Mieszkanie staje się moją jaskinią. Nie umiem tego nazwać inaczej. Nie ma żadnych innych porównań. To chyba instynkt, ale zaczynam słuchać siebie i tego co podpowiada mi moja intuicja. Zbyt długo ją ignorowałam, racjonalizując nie swoje wybory.</p>
<p>Wiem, że potrzebuje uleczyć poranione serce, jak zwierzę poranione łapy. Potrzebuje miejsca. Swojego. Niezakłóconego jego obecnością. Potrzebuje się schować. Wywiesić napis “ nie przeszkadzać &#8211; cierpię”. On już swoja decyzje podjął. Czas na moją. Czuje to i jednocześnie bardzo się tej decyzji boję. Mówiąc mu o tym płacze się i trzęsę kiedy siedzimy na ławce w parku. Pisze kilka listów, których nigdy nie wysyłam, tłumacząc się ciągle ze swoich potrzeb, tłumacząc, co czuję, choć on o to nigdy nie zapytał.</p>
<p><strong>Od miesiąca chodzę na terapię.</strong> Zaczynam proces lizania ran. Na spotkaniu terapeutka proponuje ćwiczenie i prosi mnie, żebym przyjęła pozycję, która oddaje mój stan. Co to będzie, pyta się? Jak się Pani teraz czuje? Od razu wstaje z krzesła, kładę się na ziemi w gabinecie, skulona. Leżę w bezruchu. Czy może Pani zmienić pozycje-pyta ? Wstać? Może uklęknąć ?</p>
<p>Nie mogę.</p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-7 hover-type-none"><img decoding="async" width="1024" height="768" alt="prawo rodzinne" title="foto" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG.jpg" class="img-responsive wp-image-708" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG-200x150.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG-400x300.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG-600x450.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG-800x600.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/fe9aebd1-0afe-429e-9319-3d3534536bbb.JPG.jpg 1024w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-20"><p>LISTOPAD 2018</p>
<p>W ostatnim tygodniu listopada wyjeżdżam w góry na weekend. Gdyby nie przyjaciele i rodzice pewnie bym nie dotarła. <strong>Biorę udział w kobiecych warsztatach.</strong> Trzy dni wśród kobiet. Bez telefonów i myślenia o rzeczach, które “muszę” zrobić i których nie dałam rady zrobić. Pierwszy raz całkowita uwaga na sobie. Jestem porażona siłą kobiecego kręgu, wsparcia i mocy. Jestem porażona tym, co do mnie dociera.</p>
<p>Bo tak naprawdę ja nie chce jego powrotu. Nawet jeśli przyszedłby i błagał. JA, ja nie chcę. Ja już nie chcę &#8211; powtarzam jak mantrę, bo nie mogę uwierzyć w to, co odkryłam. Zaczynam pojmować siłę i moc tych słów. Brzmią jak czary. Jak zaklęcie. Wiem, czego nie chce. Nie chce tego co było, nie chce mijania się zamiast bycia razem. Nie chcę się tłumaczyć z tego co czuje. Nie chcę czuć się ciągle winna jego złego samopoczucia i zmęczenia. Nie chce. Dociera do mnie wszystko.</p>
<p>Te trzy dni w oderwaniu się od domu były jak kosmiczna podróż. <strong>Te trzy dni pokazały, że wszystko, cała moja moc i siła jest we mnie. I że wreszcie z pełną mocą muszę sobie zaufać</strong>. Że za dużo, za długo nie żyłam swoim życiem. Że spełniałam nie swoje oczekiwania. Że się bałam swoich emocji. I je zamroziłam jego potrzebami, potrzebami dzieci, ale też swoimi własnymi wyobrażeniami idealnej żony i matki.</p>
<p>Tak &#8211; zadał mi cios w plecy, tak &#8211; poległam. I tak &#8211; poległo całe moje wyobrażenie i iluzje dotyczące mojej rodziny. Pamiętam wakacje, jak nie byłam w stanie się ruszyć. Ale właśnie wydarza się czas, w którym siadam. Jeszcze się nie podnoszę, ale siadam i patrzę na to co jest dookoła. Są to zgliszcza. Wiem to. Ale po raz pierwszy widzę w tych zgliszczach szanse na coś nowego. Jeszcze nie wiem, CO będzie dalej. Jeszcze nie wiem, JAK będzie dalej, ale do dziś pamiętam ten listopad. <strong>Pamiętam martwe wysuszone kwiaty na łące i oszronione od mrozu trawy. Wszystko zamarłe i jednocześnie porażająco piękne, zatrzymane w czasie, żeby na nowo zakwitnąć. </strong></p>
<p>Na warsztatach Ela mówi, że to wyjątkowy czas, bo tylko teraz można zobaczyć szkielety drzewa. Ich prawdziwy kształt i piękno. Wiosną i latem ten obraz zasłaniają liście. To zdanie zapada mi głęboko w pamięć. Czuję jakby odkryła się wraz z tymi szkieletami.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-21"><p>GRUDZIEŃ 2018</p>
<p>Od wyjazdu zaczynam coraz mocniej stawać po swojej stronie.</p>
<p>Po stronie tego czego chcę i chyba jeszcze bardziej tego, czego nie chcę.</p>
<p><strong>Mam dość jego stawiania się w roli ofiary.</strong> Wysłuchiwania jego płaczu, jaki jest biedny i poszkodowany. Mam dość ciągłego proszenia się o pieniądze na utrzymanie dzieci. Zalegam w opłatach za mieszkanie. Zabrali mi zasiłki rodzinne, które okazuje się, muszę zwrócić do urzędu. Dostałam rachunek za gaz na ponad tysiąc złotych. Z jego strony dostaje informacje, że on ma gorzej, bo mieszka z rodzicami.</p>
<p>Mam dość.</p>
<p>Czuje się, jakbym miała czwarte dziecko, muszę uważać na wszystko, co mówię, bo się obrazi, trzaśnie słuchawką, zacznie krzyczeć albo po prostu przestanie odpowiadać i odbierać telefony. Proszenie, kłótnie, przepychanki. Jego wieczne „nie wiem”, „nie mam”. A moje: „nie wiem, czy mi odda”, czy „dołoży się na czas”? Terminy płatności i zalegania mam wszędzie w szkole w przedszkolu, urzędach. Najgorsze jednak to wieczne proszenie się. <strong>Od momentu jego wyprowadzki napisałam tony esemesów, w których pytam i proszę o dokładanie się do utrzymania dzieci.</strong></p>
<p>Mam dość.</p>
<p><strong>Moja bezsilność zamienia się w złość, a ta w działanie. </strong></p>
<p>Wiem ze decyzja jest ostateczna. Nie zmienię jej nawet przez wzgląd na dzieci, a właściwie teraz też ze względu na nich.</p>
<p>Kontaktuje się z prawniczką.</p>
<p>Przygotowujemy pozew.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-22"><p>STYCZEŃ 2019 – PAŹDZIERNIK 2020</p>
<p>Od napisania i przedstawienia mu porozumienia mija ponad pół roku do momentu złożenia pozwu w sądzie. Potem pierwsza rozprawa, mediacje, próby ugody i znów czekanie na rozprawę. W sumie półtora roku.</p>
<p><strong>Kiedy wychodzę z sądu, nie mogę powstrzymać płaczu</strong>. Ludzie mi się dziwnie przyglądają. Idę ulicami i wyję.</p>
<p>Czy żałuję? Nie. Czy zmieniłabym decyzję? Nie.</p>
<p>Płaczę nad tym co było, nad sobą, nad tym, że nie wiem, skąd miałam siłę, żeby to przeżyć i przetrwać? Nad sobą i nad tym jak bardzo było mi ciężko. Jak długą drogę przeszłam. I jak bardzo odzyskałam siebie.</p>
<p>W międzyczasie zmieniam pracę, bo nie byłam w stanie pogodzić opieki nad dziećmi z własnym rozwojem. Kiedy składam wypowiedzenie, nie mam żadnej innej. Nie mam nawet pojęcia, gdzie miałabym jej szukać. Mam trójkę dzieci, bieżące rachunki i jestem w trakcie rozwodu.</p>
<p><strong>Mam jednak to, czego już nikt mnie pozbawi &#8211; swoją moc i odwagę</strong>. Boję się, ale mimo to mam odwagę, żeby to zrobić. Odważyć się powiedzieć NIE, nie chcę. Odwagę postawić swoje granice. Zaryzykować. I zawalczyć o swoje życie. Po tym co mnie spotkało, wiem, że mam siebie i że mam ogromną siłę. Mam przyjaciół i rodzinę, że nie jestem sama. Wsparcie, jakie dostałam przez ten cały czas, było jednym z największych darów, jakie mi się przydarzyły w życiu.</p>
<p>Tak, mam gorsze dni, nie radzę sobie ze wszystkim idealnie, ale nawet nie chce, żeby tak było. Za to mam swoje życie. Jest takie, jakim je stwarzam. Raz idzie mi lepiej, raz gorzej, ale jest takie, jakie chcę, żeby było. Tworzę je i wybieram. Mam swoje plany, mapy marzeń własne cele. Znalazłam idealną pracę.</p>
<p>Wiem, że brzmi to nierealnie.</p>
<p>Ale tak właśnie jest.</p>
<p>Dziękuję za wszystko, co mam.</p>
<p>Ufam sobie bezgranicznie.</p>
<p>I ufam życiu &#8211; bo wiem, że wszystko, co się wydarza, wydarza się dla mnie, a nie przeciwko. Wiem, że po tym co przeszłam, nie ma rzeczy niemożliwych.</p>
<p>I wszystko będzie dokładnie takim, jak je zrobię.</p>
<p>Jeśli nie zrobisz nic, jeśli trwasz w tym co zabiera siłę i energię, to nic się samo nie zmieni i nic dobrego się nie wydarzy.</p>
<p><strong>Odważ się i zrób ten krok. </strong></p>
<p><strong>Puść. </strong></p>
<p><strong>Puść siebie. </strong></p>
<p><strong>Tak zaczyna się życie. </strong></p>
</div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/odwazsie/">Moja historia  odnalezienia siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/odwazsie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gashligting, czyli wyrwanie się z sideł manipulanta</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/gashligting-wyrwanie-sie-z-sidel-manipulanta/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/gashligting-wyrwanie-sie-z-sidel-manipulanta/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 09:05:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=694</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Trzeba w końcu podjąć decyzję” -  mówiłam sama do siebie. Wiedziałam, że lepiej nie będzie, a moje małżeństwo to nie tak zwane ,,niedobranie charakterów”, lecz niezwykle toksyczny związek z przemocowym mężem, również w tym fizycznym wymiarze.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/gashligting-wyrwanie-sie-z-sidel-manipulanta/">Gashligting, czyli wyrwanie się z sideł manipulanta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-5 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-4 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-23"><p>„<em>Trzeba w końcu podjąć decyzję” &#8211; </em> mówiłam sama do siebie. <strong>Wiedziałam, że lepiej nie będzie, a moje małżeństwo to nie tak zwane ,,niedobranie charakterów”, lecz niezwykle toksyczny związek z przemocowym mężem, również w tym fizycznym wymiarze. </strong></p>
<p>Gdy się pobieraliśmy kilkanaście lat temu, wiedziałam o nim tyle, co nic.  Były oczywiście zachowania, które mi nie pasowały, które powinny mnie niepokoić, a nawet przerażać, ale … myślałam, że jest trudny, usprawiedliwiałam, że miał trudne dzieciństwo, itd. <strong>Jak wiele kobiet, wierzyłam, że się zmieni</strong>, gdy się dotrzemy, gdy pojawi się upragnione dziecko. Jak bardzo się myliłam. <strong>Zmienił się, ale tylko na gorsze niestety</strong>. Nadmiar obowiązków jeszcze bardziej go denerwował. Było coraz bardziej nerwowo. Czułam wielki żal, że aż tak źle trafiłam.</p>
<p>Ostatnią rzeczą, która mnie przestraszyła, ale również spowodowała, że jednak zdecydowałam się na rozwód &#8211; była kamera w domu. To był KONIEC! Wiele zniosłam, wiele przeżyłam, na wiele pozwoliłam. Było nagrywanie na dyktafon, szantaż emocjonalny, finansowy, brak szacunku, wieczne niezadowolenie ze wszystkiego, szpiegowanie, czytanie korespondencji, przeszukiwanie rzeczy&#8230; <strong>MIAŁAM DOSYĆ!</strong> Ale sytuacja moja była niepewna  i ryzykowna, a <strong>ON DOSKONALE O TYM WIDZIAŁ I BYŁ PEWNY, ŻE NIE DAM RADY ODEJŚĆ.</strong> Podjęłam decyzję, ale nie wiedziałam, jak mam to wszystko najpierw uciąć, a później poukładać.</p>
<p>Jako młoda matka, po okresie urlopu wychowawczego <strong>niełatwo było mi znaleźć pracę</strong>. Czyż nie tak to wygląda, że gdy, jesteś młoda – potencjalny pracodawca obawia się, czy nie zajdziesz w ciążę, a gdy już masz dziecko i okazuje się, że jest w wieku przedszkolnym… <em>„Ojej, będzie chorować… Dziękujemy, odezwiemy się!”</em> W końcu jednak znalazłam pracę, ale takie to czasy, że nigdy nie wiesz, kiedy możesz ją stracić.</p>
<p><strong>Kolejny problem to brak lokum</strong> – niby wspólne małżeńskiej mieszkanie, ale jak odejść, mieszkając razem? On się nie wyprowadzi. Moje zgłoszenia na policję sprytnie przekuwał w swoje sukcesy, uprzedzając mnie i robiąc ze mnie wariatkę, która rzekomo sama się pobiła (nawet obdukcję musiałam robić prywatnie, bo policja nie reagowała). Wyprowadziłam się z córką na jakiś czas, ale szybko okazało się, że moje czasowe opuszczenie domu pozbawiło mnie możliwości powrotu. Wymienił zamki, a moje rzeczy osobiste wyniósł do piwnicy i powiesił na klamce w reklamówce. Ze wspólnych rzeczy nie zobaczyłam niczego do dnia dzisiejszego, a od tych zdarzeń minęła blisko dekada.</p>
<p><strong>Wylądowałam z dzieckiem w jednym pokoju we współdzielonym mieszkaniu</strong>, a on sam jeden w naszym małżeńskim 3-pokojowym, świeżo wyremontowanym, głównie rękoma moimi i mojej rodziny. A tu dziecku trzeba zapewnić miejsce do nowego życia, nową szkołę.</p>
<p>Długo by o tym pisać. Sam rozwód i cała historia to kilka tomów grubych akt. <strong>Niestety tomy piszą się dalej, bo historia nie ma końca</strong>. Uświadomiłam sobie ostatnio, że cała znajomość wraz z małżeństwem to ok 15 lat, a obecne niezakończone sprawy i ciągłe problemy to większość tego czasu. Kupę lat jak na taką znajomość. Można rzec, pół mojego dorosłego życia!</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-24"><p><strong>A  jednak w tej beznadziejnej sytuacji, odważyłam się na pozew o rozwód</strong> &#8211; przeczuwałam że będzie ciężko, ale chyba nie wyobrażałam sobie, że aż tak bardzo. Dobrze, że wtedy tego nie wiedziałam, bo nie wiem, co by się stało z moją decyzją o rozwodzie i ze mną…</p>
<p>Długi rozwód, będący prawdziwą wojną to prawie 4 lata, do tego doszły inne sprawy i „wylewanie brudów&#8221;. Sprawa majątkowa &#8211; podobnie, niekończąca się historia&#8230; Prawo? Sprawiedliwość? Bez komentarza. Czasami mam wrażenie, że nie wyjdę z nim z sądów, bo <strong>niestety nie jest łatwo udowodnić winę komuś działającego w tzw. białych rękawiczkach.</strong></p>
<p>Jednak ostatni czas, bardziej niż kiedykolwiek, napawa mnie optymizmem. <strong>W całej tej historii najważniejsze jest to, że spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy pomogli,</strong> którzy gdzieś w tych manipulacjach ex męża i jego taktyce zobaczyli prawdę. Sprawy sądowe po latach zaczynają przechylać się na moją korzyść. Sędziowie i biegli chyba w końcu widzą, z kim mają do czynienia. Jednak jest to wynik mozolnej pracy zarówno mojej cudownej pani prawniczki, jak i mojej własnej, gdy po lekturze wielostronicowych pism, pomagam ogarniać przekaz wypływający z tomów akt.</p>
<p>Po latach czytania o sytuacjach podobnych do mojej, w końcu natknęłam się na określenie opisujące taktykę i zachowanie tego człowieka:</p>
<p>To<strong> GASLIGHTING </strong>&#8211; <strong>najokrutniejsza z form przemocy psychiczno-emocjonalnej, opartej na manipulacji. To przemyślane działanie, taktyka, która ma pokazać ofierze, gdzie jest jej miejsce względem oprawcy i to w taki sposób, żeby wątpiła w siebie i nikt z otoczenia jej nie uwierzył. </strong></p>
<p>GASLIGHTING objawia się m.in.:</p>
<ul>
<li>izolowaniem od rodziny, przyjaciół i podważaniem sensu relacji z nimi,</li>
<li>manipulowaniem ofiarą, by straciła pewność co do własnych uczuć i emocji,</li>
<li>wmawianiem ofierze choroby lub zaburzeń psychicznych,</li>
<li>wprowadzaniem dezorientacji poprzez negowanie informacji i zdarzeń, które miały miejsce,</li>
<li>zaprzeczaniem temu, co mówi ofiara,</li>
<li>podważaniem uczuć i uderzaniem w czułe punkty (dziecko),</li>
<li>wzbudzaniem poczucia winy,</li>
<li>utrudnianiem weryfikacji informacji i faktów.</li>
</ul>
<p>Odsyłam do artykułu  <a href="http://psychologger.pl/2017/05/gaslighting-przeczytaj-zanim-uznasz-ze.html">http://psychologger.pl/2017/05/gaslighting-przeczytaj-zanim-uznasz-ze.html</a> o wymownym tytule &#8211; przeczytaj o Gaslightingu &#8211; zanim uznasz, że jesteś chory psychicznie.</p>
<p>Polecam również <strong>film </strong><a href="https://www.filmweb.pl/person/Xavier+Legrand-106219"><strong>Xaviera Legrand</strong></a><strong>a z 2017 r.: „<a href="https://www.filmweb.pl/film/Jeszcze+nie+koniec-2017-791800">Custody</a>&#8222;.</strong> Film jest opowieścią o tym, co dzieje się w pozornie normalnych rodzinach. Do czego zdolni są zwyczajni ludzie, których na co dzień mijamy na klatce schodowej, na podwórku, a którzy wydają się być sympatycznymi, grzecznymi osobami<em>. </em><em>Temat przemocy domowej, brak zrozumienia ze strony władz, dziurawy system sądowniczy, obojętność sąsiadów może niejednokrotnie doprowadzić do tragedii rozwijającej się w pełni za zamkniętymi drzwiami</em><em>.</em></p>
</div><div class="awb-gallery-wrapper awb-gallery-wrapper-2 button-span-no"><div style="margin:-5px;--awb-bordersize:0px;" class="fusion-gallery fusion-gallery-container fusion-grid-3 fusion-columns-total-1 fusion-gallery-layout-grid fusion-gallery-2"><div style="padding:5px;" class="fusion-grid-column fusion-gallery-column fusion-gallery-column-3 hover-type-none"><div class="fusion-gallery-image"><a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-scaled.jpg" rel="noreferrer" data-rel="iLightbox[gallery_image_2]" class="fusion-lightbox" target="_self"><img decoding="async" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-scaled.jpg" width="1920" height="2560" alt="" title="IMG_20170420_210253" aria-label="IMG_20170420_210253" class="img-responsive wp-image-696" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-200x267.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-400x533.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-600x800.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-800x1067.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-1200x1600.jpg 1200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170420_210253-scaled.jpg 1920w" sizes="(min-width: 2200px) 100vw, (min-width: 784px) 257px, (min-width: 712px) 386px, (min-width: 640px) 712px, " /></a></div></div><div class="clearfix"></div></div></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator fusion-full-width-sep" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-25"><p><strong>Jeszcze dwa słowa o najbardziej poszkodowanej osobie &#8211; DZIECKU.</strong> Ono patrzy, słucha i zapamiętuje. Przeżywa największy stres, bo oto dwie jego najbliższe osoby walczą na „śmierć i życie&#8221;. Taki obraz pozostaje na całe życie, rzutuje na relacje i poczucie wartości. Jak kiedyś poukładać swój świat widząc takie rzeczy????</p>
<p>Moje dziecko przeżyło uprowadzenie przez ojca i brak kontaktu ze mną przez 8 miesięcy, walkę o władzę, wieczne podważanie autorytetu matki i buntowanie przeciwko niej, przemoc psychiczną. Bardzo je kocham, ale boję się o jego przyszłość i konsekwencje po tych traumatycznych wydarzeniach. Szkoda, że tylko ja to widzę. TOKSYCZNY ojciec nic sobie z tego nie robi i dalej używa go do SWOICH CELÓW.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-26"><p>Cieszę się, że miałam wsparcie rodziny, znajomych i najbliższej koleżanki &#8211; która zawsze mawiała – <em>„Zobacz, ile już wytrzymałaś. Jesteś prawie na końcu”</em> (nie do końca to prawda, ale potrzebowałam tych słów i dalej ich potrzebuję, żeby pozostać silna).</p>
<p><strong>Jednak dziś mogę powiedzieć, że rozwód z nim to najlepsza decyzja w moim życiu.</strong> Okupiona cierpieniem, bólem, strachem i wielką niewiadomą, ale również nadzieją, powolnym odzyskiwaniem równowagi, wiary w ludzi, w dobre zakończenia, w to, że mam jeszcze szansę wyrwać moje dziecko z tego przeklętego kręgu.</p>
<p><strong>Chcę powiedzieć WSZYSTKIM KOBIETOM &#8211; walczcie o siebie, warto i trzeba</strong>, mimo beznadziejnej sytuacji, zawsze jest jakieś rozwiązanie. Dla siebie, dla Dziecka! Jak będziesz daleko od niego, to łatwiej Ci będzie walczyć o sprawiedliwość a on nie będzie już tak pewny swojej pozycji.</p>
<p>Powoli ułóż sprawy prawne (pozdrowienia dla mojej pani prawnik:), znajdź swoje miejsce, później <strong>znajdź pomoc i poukładaj sobie to wszystko w głowie, oczyść się, wyrzuć z siebie! Zacznij żyć od nowa!</strong> Ciesz się z małych rzeczy, małych wygranych, a przede wszystkim z tego, że się odważyłaś na tę decyzję i robisz to co uważasz za stosowne, a nie pod dyktando wiecznie niezadowolonego pana i władcy.</p>
<p>Dla młodych kobiet powiem w skrócie:</p>
<ul>
<li>toksycznie zazdrosny?</li>
<li>ma dziwny światopogląd?</li>
<li>ma zaburzone relacje z rodziną, a co najważniejsze z matką?</li>
<li>nie czujesz ze zrobi dla Ciebie zbyt wiele?</li>
<li>jest narcyzem?</li>
<li>nie liczy się z innymi ludźmi?</li>
<li>wieczny krytykant i malkontent?</li>
<li>pieniądze są najważniejszą rzeczą w jego życiu ? skąpy do granic możliwości ?</li>
</ul>
<p>Zastanów się, czy taki ktoś da Ci szczęście i pomyśl, czy taki mężczyzna może się w ogóle zmieni. ON PRZECIEŻ NIC NIE MUSI ZMIENIAĆ 😉 ON JEST IDEALNY&#8230;zmienić się muszą wszyscy dookoła&#8230; Uciekaj, kiedy jeszcze nic trwałego Cię z nim nie wiąże, abyś potem nie musiała uciekać latami…</p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-8 hover-type-none"><img decoding="async" width="768" height="1024" title="IMG_20170531_184132" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-768x1024.jpg" alt class="img-responsive wp-image-698" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-200x267.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-400x533.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-600x800.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-800x1067.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-1200x1600.jpg 1200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/IMG_20170531_184132-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></span></div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/gashligting-wyrwanie-sie-z-sidel-manipulanta/">Gashligting, czyli wyrwanie się z sideł manipulanta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/gashligting-wyrwanie-sie-z-sidel-manipulanta/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Historia wielkich miłości i jeszcze większych ciosów.</title>
		<link>https://www.malgorzatasokolowska.pl/historia-wielkich-milosci-i-jeszcze-wiekszych-ciosow/</link>
					<comments>https://www.malgorzatasokolowska.pl/historia-wielkich-milosci-i-jeszcze-wiekszych-ciosow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[SuperTajnyLoginAdmina2020]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2020 23:00:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie konkursowe]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.malgorzatasokolowska.pl//?p=684</guid>

					<description><![CDATA[<p>PIERWSZY FACET – mąż, niedostępny troglodyta, pożądany, tajemniczy… W rzeczywistości zakompleksiony damski bokser! Na początku ta sama pasja, podobne zainteresowania, książki, gotowość do zabawy, wyjazdu w każdym momencie, no i taki niedostępny z własnym zdaniem, trochę szorstki, władczy, ale na gitarze zagra, zaśpiewa w pięknych okolicznościach przyrody. A chłopaki, których do tej pory miewałam, raczej  [...]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/historia-wielkich-milosci-i-jeszcze-wiekszych-ciosow/">Historia wielkich miłości i jeszcze większych ciosów.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="fusion-fullwidth fullwidth-box fusion-builder-row-6 nonhundred-percent-fullwidth non-hundred-percent-height-scrolling" style="--awb-border-radius-top-left:0px;--awb-border-radius-top-right:0px;--awb-border-radius-bottom-right:0px;--awb-border-radius-bottom-left:0px;--awb-flex-wrap:wrap;" ><div class="fusion-builder-row fusion-row"><div class="fusion-layout-column fusion_builder_column fusion-builder-column-5 fusion_builder_column_1_1 1_1 fusion-one-full fusion-column-first fusion-column-last" style="--awb-bg-size:cover;"><div class="fusion-column-wrapper fusion-column-has-shadow fusion-flex-column-wrapper-legacy"><div class="fusion-text fusion-text-27"><p><b>PIERWSZY FACET<br />
– mąż, niedostępny troglodyta, pożądany, tajemniczy… W rzeczywistości zakompleksiony damski bokser!<br />
</b><span style="font-weight: 400;">Na początku ta sama pasja, podobne zainteresowania, książki, gotowość do zabawy, wyjazdu w każdym momencie, no i taki niedostępny z własnym zdaniem, trochę szorstki, władczy, ale na gitarze zagra, zaśpiewa w pięknych okolicznościach przyrody. A chłopaki, których do tej pory miewałam, raczej wpatrzone, bardzo zakochane, z perspektywy czasu dobre chłopaki. Trzy lata razem, rozstania i powroty zakończone ciążą.</span></p>
<p><b>Pierwszy cios w zaawansowanej ciąży, krew z nosa, podbite oko. Oczywiście przypadek. Nie odchodzę.<br />
</b><span style="font-weight: 400;">Rodzi się Ósmy cud świata, jestem kompletnie oszołomiona, mniej zakompleksiona. Z tyloma brakami rodzi się taka piękna córeczka. Nie mogę uwierzyć.</span></p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;max-width:20px;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-28"><p><b>Jestem bita po twarzy w trakcie karmienia małej, nie mogę się bronić.</b><span style="font-weight: 400;"> Jestem bita przez rok bez przerwy, wyrwane włosy, podduszanie, wiele nie pamiętam. Przebłyski, jak ciągnie mnie mój troglodyta za włosy przez korytarz, jak wielokrotnie mdleje i jestem cucona przez uderzenia po twarzy itd. Załącza mi się ochrona córki. Założyłam sobie, że nigdy nie zostawię jej sam na sam z ojcem. Ona staje się dla mnie całym światem, wszystko dla niej. W związku z tym, że jestem nieustannie kopana po tyłku, staram się córce mej tworzyć świat pozbawiony przeszkód, tworze jej bańkę. Mniej więcej koło roku nie wytrzymuję, po pobiciu dzwonię po mojego ojca, przyjeżdża zabiera do domu rodzinnego. </span></p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;max-width:20px;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-29"><p><b>Mieszkam u rodziców ok 2 lat</b><span style="font-weight: 400;"> ,jestem zdecydowana na rozwód, ale … Trudno mi to teraz wytłumaczyć czy z powodu bycia u rodziców (to też było trudne), czy jego deklaracjami poprawy… <b>Wracam.</b> On ma inną praca, inne miejsce zamieszkania, niby nowy rozdział. </span></p>
</div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-separator" style="margin-left: auto;margin-right: auto;margin-top:10px;margin-bottom:10px;width:100%;max-width:20px;"></div><div class="fusion-sep-clear"></div><div class="fusion-text fusion-text-30"><p>Oczywiście zjebałam na maksa, <strong>pół roku spokój i zaczęło się na nowo</strong>: wyrzuca mnie z chaty w burzę, bije, wyzywa, wymusza seks (jakoś gwałt po dziś dzień przez usta me nie przechodzi), pęknięty bębenek w uchu &#8230;. Nie wytrzymuję.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-31"><p>Znajomy rodziny mej widzi, że się rozpieprza małżeństwo. Nie wie dlaczego, ale załatwia mi robotę. Wyjeżdżam z mym uroczym dzieciakiem do Poznania. Ona do szkoły,  ja do roboty. Troglodyta zostaje w swej robocie, przyjeżdża tylko czasami, układ idealny.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-32"><p><strong>Nienawidzę go, brzydzi mnie.</strong> Cały czas obiecuję sobie, że go zostawię, że jak wygram w totolotka, dam mu hajs, aby się odpierdolił raz na zawszę. Jednak przemocowiec traci robotę,  załatwiam temu jełopowi przez koleżankę robotę na wyspach, wyjeżdża. Znowu układ dla mnie, jak w raju.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-33"><p>Przyjeżdża co jakiś czas, incydentalnie dochodzi do aktów przemocy, ale ja już nie mogę. Nadal pilnuję, by moja córka nie zostawała z tym cymbałem sama. Seks sprawia mi taką trudność, a jak nie ulegam jestem suką , dziwką itd. Chcę rozwodu</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-34"><p><strong>Rozwód: dwie rozprawy, mieszkanie moja część dla córki, to jego warunek.</strong></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-35"><p>W ogóle nie widziałam, że mogę tego cymbała pozamiatać. Wydawało mi się, że nie jestem w stanie wygrać , czułam się winna &#8230;.</p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-9 hover-type-none"><img decoding="async" width="1024" height="1024" title="127708556_417027583036119_3184066008291878772_n" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n-1024x1024.jpg" alt class="img-responsive wp-image-774" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n-200x200.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n-400x400.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n-600x600.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n-800x800.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/127708556_417027583036119_3184066008291878772_n.jpg 1024w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-36"><p><strong>DRUGI FACET </strong></p>
<p><strong>– wymarzony wybawca, „królewicz na białym koniu”, rozwiązanie wszystkich problemów… Z uśmiechem na twarzy i pełną satysfakcją miażdżył mnie psychicznie nie jeden raz…</strong></p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-37"><p>Kolejny związek, myślałam, że znalazłam mężczyznę idealnego. Nie będę się rozpisywać o tym,  jak miłość zaślepia, jak działo to, że osoby skrzywdzone chwytają się ździebełka, które ma je unieść ku niebiosom, a w połowie drogi się wypierdala i padasz już nie na dupę, ale twarzoczaszkę i łamiesz kręgosłup.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-38"><p>Pierwszy był prymitywnym przemocowcem, któremu wystarczyło na  gębę spojrzeć i wszystko jasne. Było wiadomo, co dostaniesz. Z drugim sytuacja diametralnie różna: potrafił stworzyć wokół mnie bezpieczny świat, w który on jest tym jebanym rycerzem na rumaku. Obroni Cię przed komarem, smokiem, byłym mężem, jest spełnieniem twoich marzeń. Tworzy zależność: nic bez niego, wszystko musi wiedzieć, by oczywiście pomagać. Dostęp do konta, do emaili , do treści żołądka, do wychowania córki, jej spotkań z troglodyta. <strong>Obraz jaki wówczas miałam, matko, ten Apollo piękny, mądry i niesamowity, spoziera na mnie &#8211; na taką zjebaną istotę &#8211; ktoś tak wyjątkowy</strong>.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-39"><p>Ciąża, jego pierwsze dziecko, rzeczywiście czuję się zadbana, zaopiekowana, bezpieczna. Więc opowiadam o sobie, życiu moim tragicznym z  patologicznym troglodytą. Pan idealny bardzo się na tym skupił, stało się to jego centrum dowodzenia. Temat mojego byłego małżeństwa pojawiał się kilka razy dziennie, a on się tym karmił i rósł w siłę.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-40"><p><strong>Pod koniec w ciąży zaczął przebąkiwać, że właściwie to mu trochę do mnie daleko i nie koniecznie będziemy razem.</strong> Byłam w czarnej dupie. Co ja zrobię sama z dwóją dzieci?</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-41"><p>Rzeczywiście, jak moja druga córeczka miała pół roku, KsiążĘ uciekł w siną dal, ja w tydzień schudłam 7 kilo i aż dziw, że nie osiwiałam. Byłam przerażona. Nagle okazało się, że w życiu trzeba liczyć tylko na siebie, nie ma nić stałego, solidnego, jak ty o siebie nie zadbasz nikt tego nie zrobi. Po rozstaniu żyliśmy niby na dwa domy, nie razem, ale jednak trochę razem. Dbał o córkę, dobrowolnie płacił mi alimenty, kupował ciuchy, jeździł do lekarz… Ogólnie, jako ojciec mnie wzruszał i powodował, że ciągle miałam wielkie klapy na gałkach.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-42"><p>Mniej więcej po roku kolejna ciąża, ale on mnie znowu nie chce. Oddala się coraz bardziej. Poroniłam, bardzo to przeżyłam. Po moim powrocie ze szpitala, to on miał na mnie foch i generalnie na prośbę o wsparcie otrzymałam odpowiedź, że to już nie jego sprawa.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-43"><p><strong>Tkwiłam w tym chorym układzie wiele lat. Jednego dnia w raju, drugiego w chlewie</strong>. Czule pogłaszcze, przytuli, potem przypierdoli i znowu pogłaszcze&#8230;&#8230;&#8230; A ja, zjebana kobieta, myślę, że nic mi się więcej nie należy, że to przez moje nastroje i wyobrażenia on się ciągle oddala, odchodzi. W sumie nie jest tak źle, bo przecież może być gorzej</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-44"><p><strong>Tkwiłam w tym chorym układzie wiele lat. Jednego dnia w raju, drugiego w chlewie</strong>. Czule pogłaszcze, przytuli, potem przypierdoli i znowu pogłaszcze&#8230;&#8230;&#8230; A ja, zjebana kobieta, myślę, że nic mi się więcej nie należy, że to przez moje nastroje i wyobrażenia on się ciągle oddala, odchodzi. W sumie nie jest tak źle, bo przecież może być gorzej</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-45"><p>Trzecia ciąża. Gdy się dowiedziała, że w niej jestem, byliśmy znowu na etapie rozstania i chyba już była bardzo zmęczona tą huśtawką. Może hormony, a może podświadomość, że bycie w tak chorym związku z trójką dzieci, hm może być trudne 🙂</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-46"><p><strong>Pojechał ze mną na potwierdzenie do ginekologa, że jestem w ciąży. Potem to już nie było jego dziecko.</strong> Oświadczył, że nie będę go wrabiać i że po porodzie zrobi badania genetyczne. Myślałam, że nic gorszego już mi nie zrobi. Myliłam się.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-47"><p>Alimenty na pierwszą córkę obniżył drastycznie, zaczął odliczać ciągle jakieś kwoty według własnego uznania (mógł, nie mieliśmy żadnego wyroku…). <strong>Czasami nie miałam za co żyć</strong>, nie wspinając o nowych potrzebach związanych z nową ciążą i rzeczami potrzebnymi dla malucha. Jego to nie interesowało. Nie będę opisywać, w jakich tarapatach byłam wówczas, zarówno finansowych, rodzinnych, prawnych (wytoczył mi nawet wtedy sprawę o rzekomą pożyczkę, którą później przegrał, ale w tamtym czasie dobił mnie żądaniem zwrotu wciskanych kiedyś pieniędzy).</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-48"><p>Po tym wszystkim, <strong>DZISIAJ WIEM JEDNO: NIE ZNAMY SWOJEJ SIŁY I MOCY!</strong></p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-10 hover-type-none"><img decoding="async" width="1024" height="1024" title="iza1" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/iza1-1024x1024.jpg" alt class="img-responsive wp-image-687" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1-200x200.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1-400x400.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1-600x600.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1-800x799.jpg 800w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1-1200x1199.jpg 1200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza1.jpg 1440w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></span></div><div class="fusion-text fusion-text-49"><p>Moja trzecia córka okazała się być &#8211; rzecz jasna po badaniach &#8211; córką mego zjebanego Księcia. Na początku jej nie chciał, ale po jakimś czasie: ojciec roku, hahaha. W sądzie już chciał opieki naprzemiennej, bo ja nie nadawałam się przecież na matkę (bo miałam zjebaną przeszłość…., którą kiedyś z dobroci serca ku pokrzepieniu serca mego wyciągał ode mnie…). <strong>W przypływie swej dobroci niezmierzonej,  pomiędzy rozprawami o kontakty i alimenty, nawet małżeństwo mi w końcu proponował</strong>, ale oczywiście sprawy sądowe miały się swoim torem toczyć, tak na wszelki wypadek. Wszak On musi być zabezpieczony na każdą ewentualność.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-50"><p>Przeszłam wiele spraw w sadzie z panem pierwszym o córkę I, przeszłam i przechodzę sprawy w sądzie z panem drugim o córkę II i III,  o pieniądze, o kontakty, o alimenty. I jak sobie to wszystko czytam, przypominam, to zastanawiam się, jak można być tak ślepym i jak łatwo wejść w zjebaną relacje i tkwić w niej latami. Tkwić trochę z wygodnictwa, z braku wiary we własne możliwości, a trochę z tego tytułu, że mieszkam w Polsce &#8211; w kraju, w którym facet może wszystko, a my mamy wskazane pokoleniowo miejsce w rodzinie i w społeczeństwie. Nie jest to pierwsze miejsce, a na szczęście musimy sobie zasłużyć, poczucie wartości wypracować &#8211; po tym jak się po dupie dostanie albo co gorsza, nigdy nie osiągnąć tej sfery.</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-51"><p><strong>Teraz jestem sama, wreszcie sama ze sobą.</strong> Czasem bardziej, czasem mniej szczęśliwa, ale zależna od swoich decyzji i wyborów, na które li tylko mają wpływ moje 3 bączki z zielonej łączki. Ciągle mam wystawioną grabę do walki, odpierania ciosów, ale …</p>
</div><div class="fusion-text fusion-text-52"><p><strong>Jedno cenie i kocham najbardziej w świecie (nie licząc córek trzech):  WOLNOŚĆ 🙂</strong>, MOŻLIWOŚĆ PODEJMOWANIA DECYZJI,  DOKONYWANIA WYBORÓW TYLKO NA PODSTAWIE WŁASNYCH PRZEKONAŃ I POTRZEB.</p>
</div><div class="fusion-image-element in-legacy-container" style="--awb-caption-title-font-family:var(--h2_typography-font-family);--awb-caption-title-font-weight:var(--h2_typography-font-weight);--awb-caption-title-font-style:var(--h2_typography-font-style);--awb-caption-title-size:var(--h2_typography-font-size);--awb-caption-title-transform:var(--h2_typography-text-transform);--awb-caption-title-line-height:var(--h2_typography-line-height);--awb-caption-title-letter-spacing:var(--h2_typography-letter-spacing);"><span class=" fusion-imageframe imageframe-none imageframe-11 hover-type-none"><img decoding="async" width="657" height="784" title="iza3" src="https://www.malgorzatasokolowska.pl//wp-content/uploads/2020/11/iza3.jpg" alt class="img-responsive wp-image-689" srcset="https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza3-200x239.jpg 200w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza3-400x477.jpg 400w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza3-600x716.jpg 600w, https://www.malgorzatasokolowska.pl/wp-content/uploads/2020/11/iza3.jpg 657w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 657px" /></span></div><div class="fusion-clearfix"></div></div></div></div></div>
<p>Artykuł <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl/historia-wielkich-milosci-i-jeszcze-wiekszych-ciosow/">Historia wielkich miłości i jeszcze większych ciosów.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.malgorzatasokolowska.pl">Mecenaska od rodziny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.malgorzatasokolowska.pl/historia-wielkich-milosci-i-jeszcze-wiekszych-ciosow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
